Zwyciężyć w sobie bestię
Walka duchowa jest częścią naszego życia. To, co każdy musi pokonać w sobie, to wady i wszelkie przejawy nieposłuszeństwa Dobremu Bogu. Wiele spraw dziejących się w Ojczyźnie, Kościele i w życiu osobistym potrzebuje światła, byśmy mogli dostrzec głęboki sens historii i zrozumieć mowę Boga do nas. Bo Bóg nas koryguje, przestrzega i naprowadza poprzez tak zwaną katechezę faktów.
Potrzebujemy klucza do odczytywania bieżących wydarzeń, które nas dotyczą i z natury winny obchodzić. Inaczej, popychani impulsami propagandy, będziemy pozwalali wodzić się za nos korowodom „autorytetów”, przechodzących od jednej stacji TV do drugiej i usiłujących utwierdzać nas w przekonaniu, że „nic się nie stało”; albo że „to, co widzicie, nie istnieje; istnieje tylko to, co ja wam wmówię”. Takim sposobem można kogoś nawet przekonać, że ściek jest źródłem.
Konieczność walki duchowej
Nie jesteśmy już pokoleniem, które uczono umiejętności walki duchowej. Stąd sięganie przez Polaków po pomysły i rozwiązania życiowe, jak najbardziej pogańskie i ateistyczne. Dziś potrzeba podjąć walkę z powracającym pogaństwem na poziomie własnej osoby. Może już jesteś w nim w połowie? Duchowa walka to nieustanne wezwanie do wolności, do wierności. By każdego dnia ruszać w kierunku Ziemi Obietnic, ku Królestwu niebieskiemu. Nie nienawidząc ludzi, świata, ale przeobrażając go niezmordowanie.
„Bierz pod uwagę to, co chcesz osiągnąć, a nie to, co chcesz potępić” – mówił św. Antoni, pustelnik. W tej walce nie jesteś sam – pozwalaj, że Chrystus będzie w tobie toczył i wygrywał najbardziej newralgiczne batalie. Jednym z wiodących celów strategicznych tej walki jest zwyciężanie w sobie bestii. Grzech uczynił człowieka zwierzęciem. Pozwalając sobie na zakamuflowane przesiąkanie złem, przechodzimy od antropologii do zoologii. Życie w Chrystusie wyrywa ludzi ze zwierzęcenia, ze zbydlęcenia.
Oto wczesnochrześcijański przykład: św. Honorat, mnich z V w., nazywany był „lekarstwem na czarownicę Kirke”. Chodzi o postać z Odysei Homera. Kirke, żyjąca na wyspie Aja, zapraszała ludzi do jedzenia i picia, po czym zamieniała ich w zwierzęta. W zależności od ich cech wiodących ktoś stawał się wieprzem, ktoś wilkiem, szczurem, lwem, hieną, lisem… Kirke zamieniała ludzi w bestie, Honorat zaś zamieniał bestie w ludzi: w miejsce ich wad pojawiały się cnoty. Chodzi oczywiście o przemianę wewnętrzną, nie o pozory.
Chrześcijanin, dobrze wyposażony do tego rodzaju walki, ma wizję, odporność, dystans do trujących ideologii, szacunek dla nauczycieli Prawdy, dar słowa, dar pokory względem własnych osiągnięć, dar wytrwałości i rozróżniania. „Pozwól Bogu realizować Jego zamiary, a ty czuwaj nad sobą” – słyszał św. Antoni na pustyni. Czuwaj, znaczy: ewangelizuj sam siebie. Nieprzyjaciel walczy ze sługami Boga od wewnątrz, poprzez myśli. Iść za myślą przewrotną to jakby oddawać kult najgorszemu z demonów.
Świat należy do Boga, światowość zaś – do diabła (Tertulian). Z prostymi ludźmi diabeł walczy poprzez rzeczy materialne, z wybranymi poprzez myśli. Św. Bazyli mówił: „Naucz się przewodzić najpierw własnym myślom, a potem będziesz umiał przewodzić innym”. Prawdziwych walk, które nas czekają, nie musimy staczać sami, ale z łaską wiary i mocą chrzcielną w sobie. I we wspólnocie tych, którzy do Chrystusa żywią najwyższy szacunek. I cierpią z powodu tych, którzy Go obrażają.
Wady niszczące ludzkość
Chciałbym przywołać tu jeszcze jednego mistrza chrześcijańskiej mądrości i wspaniałego stratega duchowych batalii – św. Jana Kasjana. Ten mnich z V w. chrześcijaństwa mówił, że wady gromadzone i pielęgnowane w sobie tyranizują ludzkość. Ich działanie można przyrównać do wirusa. Podobnie jak wirusy komputerowe paraliżują pewne funkcje i atakują pamięć, tak wirusy człowieczeństwa sprawiają, że cały system: rodziny, Kościoła, państwa, staje się niesprawny i chory.
Pisał: „Jest osiem wad, które tyranizują ludzkość – jak siedem narodów strzegących dostępu do ziemi obietnic, z którymi Izrael będzie walczył, oraz ósmy, czyli tzw. hańba Egiptu, kompleks niewolnika. – Pierwszą jest obżarstwo, to znaczy zachłanność żołądka; drugą lubieżność; trzecią żądza posiadania lub chciwość i umiłowanie pieniędzy; czwartą gniew; piątą smutek; szóstą gnuśność, to jest trwoga i gorycz serca; siódmą próżność lub przechwałki i zarozumiałość; ósmą zaś pycha”.
Życie ludzkie jest walką
Walka duchowa to dynamika umacniająca tożsamość człowieka. Nie ma zwycięstw bez walki. Tej walki chce od nas sam Bóg. Jest o wiele pożyteczniejsza dla człowieka niż płytki, podstępny święty spokój. Zignorowanie chrześcijańskiego wezwania do duchowych zmagań łączy się ze zlekceważeniem dewastującego skutku tej tchórzliwej kapitulacji; pozwoleniem, by społeczeństwo powróciło do chaosu dehumanizującej, społecznej zoologii. Wady to wirusy, ewidentni intruzi w naszej Ojczyźnie. Nieprzyjaciele synów Bożych, przez których rozwija się patologia społeczna i cywilizacja śmierci. Alternatywa jest nieubłagana: staniemy się albo Bogiem, albo glebą!
Kasjan wyjaśniał, że w warstwę cielesną człowieka uderzają: szaleństwo dogadzania sobie, szaleństwo seksu i szał pogoni za pieniądzem. Łudzą one obietnicami dostatniego życia, przyjemności i władzy. Kolejne wady przygaszają ludzką witalność, bo zamierzają uszkodzić jego psychikę, są nimi: smutek – pochodna relacji do własnego „ja” niezadowolonego z siebie; gniew – pochodna relacji do innych oraz zniechęcenie – efekt bycia przeciw wszystkiemu i wszystkim. Uderzeniem w sferę duchową człowieka są natomiast dwie ostatnie wady: próżność i pycha.
Ludzie początkujący są kuszeni do ulegania konsumpcji, dogadzania sobie w seksie i zachłanności. Ci bardziej zaawansowani bywają podatni na smutek, gniew i zniechęcenia. Natomiast zwycięzcy poprzednich walk, ci, którzy najwyżej zaszli, mogą polec w pokusie samowystarczalności i samozadowolenia. Największe ofiary ponoszone w życiu oraz poświęcenia mogą być na koniec zniszczone przez próżność i pychę. A pycha to programowy brak kontaktu z innymi, odmowa dawania siebie innym z powodu przesadnego szacunku wobec siebie oraz nieznoszenie odmiennego niż własny punktu widzenia.
Społeczeństwo pyszałków systematycznie odmawia sobie relacji. Wszystkie wady są powiązane ze sobą. Żadnej nie można zlekceważyć. Każdy z nas posiada przynajmniej jedną taką, do której ma szczególną skłonność. „Chrześcijaninie, poznaj samego siebie”. Człowiek bezmyślnie, albo z koniunktury, ulegający wadom, jest najbardziej nieszczęśliwy na ziemi. A ponadto jest nosicielem wirusów i siewcą patologii. Zaraża sobą innych.
Gdzie znaleźć lekarstwo? W słowach Ewangelii: „Bliskie jest już Królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!” (Mt 10,7-8). Gdzie? Przede wszystkim w sobie, a potem w innych, walcząc w imię Chrystusa. Jeśli chcemy wygrać batalię o życie, musimy – jak powiadał św. Grzegorz z Nazjanzu – „przypominać sobie o Bogu częściej niż oddychamy”.

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany by dodawać komentarze.