Trud bycia wolnym

Życie wolnym to przywilej, ale i zadanie. Wolność można jednak utracić. Ratunkiem jest Pan Bóg, dzięki któremu można ją na nowo odzyskać. Apostoł Paweł postawił nas przed wielkim wyzwaniem: „Bracia, ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!” (Ga 5,1). Nam, Polakom, nie trzeba wyjaśniać, co oznacza niewola i jak bezcenny, jak słodki, a zarazem jak kruchy i nieoczywisty jest smak wolności.

O wolności mówił przed laty Jan Paweł II: „Dziś bronić człowieka oznacza bronić autentycznego rozumienia jego wolności, rozumienia ewangelicznego. Bo sfera nadużyć wolności ogromnie się rozszerzyła, a to prowadzi do nowych form niewolnictwa – tym bardziej groźnych, im lepiej przebranych za wolność. Oto paradoks, głęboki dramat naszych czasów: w imię wolności narzuca się niewolnictwo. Jak dziś bronić daru wolności? Jak być naprawdę wolnymi w dzisiejszym świecie – wolnymi tą wolnością, którą przyniósł nam Chrystus? Bo znów na horyzoncie pojawia się widmo «złej wolności», która nie buduje, ale niszczy”.

Coraz częściej wolnym być oznacza to samo, co skupić się na własnym „Ja”. Indywidualne „Ja” zyskało status pełnoprawnego kryterium myślowego. Przy takim podejściu to „na początku nie było Słowo”. Na początku było „Ja”. Wszystko, co stoi do niego w opozycji, jest uważane za zagrożenie i ograniczenie wolności; w skrajnej postaci koncepcja ta prowadzi do poglądu, że „bliźni to piekło”, jak pisał J.P. Sartre. Dla niego tego rodzaju „bliźnim” był także Bóg, bo sprzeciwiał się absolutyzacji ludzkiego „Ja”.

Obecnie wszyscy żyjemy pod naporem pokusy sprzedania wolności za bezpieczeństwo. Wielki Inkwizytor z powieści Fiodora Dostojewskiego pt. Bracia Karamazow mówił do Chrystusa: „Przyszedłeś na świat z pustymi rękami. Obiecujesz wolność, której ludzie w swojej prostocie i naturalnej przekorze nie potrafią zrozumieć (…). Widzisz te kamienie na spalonej i pustej glebie? Zmień je w chleb, a ludzie popędzą za Tobą jak stado owiec (…). Ty jednak nie pozbawiłeś człowieka wolności. Powiedziałeś, że człowiek żyje nie samym tylko chlebem. Ale przecież dobrze wiesz, że dla tego chleba powszedniego duch ziemski zbuntuje się przeciwko Tobie i będzie z Tobą walczył (…). Wolność będzie im się wydawała czymś potwornym”.

Nie ma wolności bez krzyża

Chrystus staje przed nami ze swą propozycją wolności w wymiarze krzyża. Wyraża się ona w darze z samego siebie na rzecz innych. Jest wolnością pokochania drugiego aż po ofiarę z siebie. Człowiek nigdy takiej wolności nie osiągnie bez Chrystusowego zwycięstwa w nim, bez duchowego zmartwychwstania. Bo jest to wolność synów Bożych.

Tymczasem ludzie wydymają usta, mrużą oczy i mówią: „Nie potrzebujemy takiej łaski. Sami sobie zapewnimy udane życie i odpowiednie standardy”. Jak niewolnicy z Egiptu, którzy mimo usłyszanego od Mojżesza wezwania, by przepasać biodra, zapalić pochodnie i być gotowymi na wyzwalające przejście Pana, woleli pozostać, zlekceważyli ofertę, ponieważ – jak wyjaśniają nauczyciele Tory – choć byli Izraelitami, ich serce stało się już egipskie, przywykli do niewoli… jak Krasickiego „ptaszek w klatce”. Ci ludzie, nawet gdy pozornie opuszczą Egipt, to będą nadal nosić w sobie jego hańbę, kompleks niewolnika, sarkastyczną nieufność.

Według św. Augustyna istnieją dwie wolności: pierwsza jest podstawą wolnej woli albo zdolności wyboru, druga zaś jest wolnością całkowitego spełnienia, wolnością doskonałą. Pierwsza czyni człowieka wolnym wobec Boga, druga jest osiągnięciem najwyższego pułapu człowieczeństwa w Bogu. Ta jest wolnością obojętności, tamta wolnością autonomii. Jedna pozwala dokonać wyboru prawdy, inna jest wolnością życia w prawdzie. Ta pierwsza należy do ziemi, ta druga do nieba, do wewnętrznego otwarcia się na nie.

Św. Augustyn mówił: „To wielka wolność móc nie grzeszyć egoizmem i tchórzostwem; pychą i przemocą”. W cywilizacji chrześcijańskiej jedna stawała się środkiem do osiągnięcia drugiej. Ludzie chcieli być wolni, by zrealizować swe najwyższe cele. Tak się dzieje, że współczesna cywilizacja oddzieliła te dwie wolności. Liberalizm zdefiniował wolność jako „prawo do robienia tego, na co ma się ochotę”. Wytworzono cywilizację składającą się z przecinających się prądów egoizmu. Nikt nie był zainteresowany wspólnym dobrem, lecz wyłącznie własnym, maleńkim „Ja”.

Niewola skutkiem odrzucenia Boga

By przeciwstawić się samolubstwu, nierównościom i lekceważeniu standardów, ludzie wymyślili dyktaturę. Jeśli owce same z siebie nie będą biec razem w jedności owczarni, trzeba posłać psy, które będą szczekać przy ich nogach. Jeśli przestaną reagować na dekrety, dyktatorzy zmuszą ich do tego. Stało się to, co powiedział Dostojewski: „Kompletna nie-wolność prowadzi do kompletnej tyranii”. Chrystus natomiast powiedział: „Prawda was wyzwoli” (J 8,32). Lecz jeśli prawda nie istnieje, zostaje tylko przymusowa organizacja szczęścia społecznego.

Dziś wielu woli zaakceptować przymusową strukturę chaosu wywołanego fałszywym pojęciem wolności z lęku przed koniecznością wzięcia za nią odpowiedzialności. Reinhold Niebuhr mówił, że „człowiek opętany strachem zawsze zaczyna prześladować. Człowiek, który jest opętany manią prześladowania, jest człowiekiem niebezpiecznym, zawsze należy spodziewać się ataku z jego strony. Nie ma nic straszniejszego niż ludzie opętani strachem, ludzie, którzy wszędzie widzą niebezpieczeństwa, konspirację i zamachy. To właśnie tacy ludzie ustanawiają sądy inkwizycji i stosują tortury i gilotynę. Przemoc nigdy nie prowadzi do wolności. Nienawiść nigdy nie prowadzi do braterstwa”.

Nasze pokolenie jest świadkiem konfliktu dwóch radykalnie fałszywych pojęć wolności: wolności obojętności, która daje jednostce prawo do ignorowania społeczeństwa, oraz wolności konieczności, która daje państwu prawo do ignorowania jednostki. Wolność jest większa od ekonomii, to coś większego niż polityka, coś innego niż wolna myśl. Wolność miała swoje korzenie w duchowej naturze człowieka jeszcze zanim został on demokratą. Wolność nie rodzi się z organizacji społecznej, konstytucji czy partii, lecz z duszy człowieka. Św. Paweł, głosząc Chrystusa, głosi jednocześnie chwalebną wolność synów Bożych jako efekt spotkania żywego i kochającego Boga z ufnym i wolnym człowiekiem w głębinach jego ducha.

Zostaw komentarz