In hoc signo vinces

In hoc signo vinces

In hoc signo vinces – pod tym znakiem zwyciężysz.
Na ostatnim Festiwalu „Niepokorni Niezłomni Wyklęci” w Gdyni zaprezentowano dokument pt. Pod tym znakiem zwyciężysz
w reżyserii Karola Litwina i Konrada Starczewskiego – zachęcam Państwa do obejrzenia. Film wzruszający, bo o naszej młodości „górnej i durnej”.
W nas – ówczesnej młodzieży budziła się świadomość. Na naszych oczach zderzał się realnie świat dobra, kultury, wartości i wiary – z plugawością, kłamstwem, obłudą i zniewoleniem.
Tytułowy znak to krzyż, o który przez miesiące, od grudnia 1983 r., walczyli uczniowie Szkoły Rolniczej w Miętnem. Placówka była na owe czasy imponująca. Bardzo nowoczesna, z basenem i kompleksem doskonale wyposażonych budynków dydaktycznych oraz internatem. W takim ośrodku władze wyjątkowo dbały o odpowiedni dobór nauczycieli, głównie pod względem ideologicznym. Pomimo tego właśnie tam powiedziano „nie” dla wyrzucenia krzyża ze szkoły.
W zamian władza komunistyczna przystąpiła do pacyfikacji. Choć wówczas tamte wydarzenia relacjonowały wszystkie zachodnie stacje, dziś pamięć o tym odchodzi w zapomnienie. Niektórzy mówią, że to dlatego, iż Miętne – inaczej niż młodzież z Wrześni, która zastrajkowała przeciw germanizacji, nie miało „swojej” Marii Konopnickiej. Film, pomimo że ukazuje niezłomność postawy uczestników strajku, nade wszystko pokazuje głównego „bohatera” – KRZYŻ.
Krzyż pozostaje fenomenem naszej cywilizacji, jej znakiem i symbolem najbardziej uniwersalnym dla narodów i świata. Pierwotnie był symbolem pogardy i pohańbienia dla pogan, ale i rzymskich humiliores (członków niższej klasy społecznej). Gdy dokonało się na nim Odkupienie, z symbolu śmierci
i końca stał się znakiem życia i początku.
Na Krzyżu ustanowiono Kościół, na nim trwa relacja Boga z człowiekiem. To „drzewo święte” jest dla ludzi przykładem do naśladowania. To z niego schodzi męczenników rzesza.
Od Chrystusa zaczęła się nasza era, świat,
który znamy. Trwanie narodów i pamięć.
To z niego wywodzi się nasza, polska tradycja, nasza państwowość, nasze DNA.
Z niego płynie nadzieja. W nim jest depozyt polskiego dziedzictwa, zobowiązanie do przekazania go dalej.
To Krzyż jest nade wszystko. Jest prawdziwy, nie zmyślony. Jeśli tracimy orientację, to nie dlatego, że ON, ale dlatego, że to świat się chwieje. To wokół niego i z nim mamy podążać ścieżką obowiązku. Walka z Krzyżem, z religią, z Bogiem zawsze osłabia: państwo, społeczeństwo, rodzinę, na koniec każdego
z nas.
Niezależnie od czasów, niezmiennym symbolem naszej historii był Krzyż. Jeśli to odrzucimy, możemy przeżyć, ale nie będziemy się rozwijać. Pan Bóg zawsze daje nam szansę, proponuje scenariusze, przygotowuje nas, jeśli dana nam będzie łaska męczeństwa. Za chwilkę zaczniemy kolejny Wielki Post –
aby był Wielki nie tylko z nazwy, niech będzie z Krzyżem naznaczony i wyznaczony. Nic ważniejszego i cenniejszego nie mamy. ■

Zostaw komentarz