Maryja w Nazarecie

Witraż z Bazyliki Mariackiej w Phoenix/fot. o. Lawrence Lew OP

Po powrocie z Egiptu Święta Rodzina udała się do Nazaretu. Tam święci Małżonkowie wraz z Panem Jezusem prowadzili życie ciche i pobożne, nie wyróżniając się wśród sąsiadów.

Niedługo po śmierci Heroda Wielkiego jego królestwo zostało podzielone między trzech synów. Judea ze stolicą w Jerozolimie przypadła Herodowi Archela­osowi, który bezwzględnością nie ustępował ojcu. Święta Rodzina wolała nie wracać z Egiptu do Betlejem, lecz udała się do Nazaretu, gdzie św. Józef miał swój dom. W tamtym czasie Galileą rządził drugi syn zmarłego niedawno króla: Herod Antypas – ten sam, który później rozkaże stracić Jana Chrzciciela i będzie obecny przy skazaniu na śmierć Pana Jezusa. W porównaniu ze swym bratem Archelaosem jawił się on jednak jako władca w miarę zrównoważony i unikający przelewu krwi. Życie pod jego rządami wydawało się więc bezpieczniejsze niż w Judei.

Dwa domy w Nazarecie

Wszystko wskazuje na to, że gdy Święta Rodzina wróciła do Nazaretu po kilku latach nieobecności, ich dotychczasowy dom (ten,
w którym doszło do Zwiastowania) był już zamieszkany przez kogoś innego, najprawdopodobniej pochodzącego z rodziny św. Józefa.
W związku z tym Małżonkowie z Dzieckiem zamieszkali w drugim domu, położonym ok. 100 m od starego. Świadczy o tym za­równo tradycja starochrześcijańska, jak i odkrycia archeologii biblijnej.
Pochodząca z Hiszpanii pątniczka o imieniu Egeria, pielgrzymująca do Ziemi Świętej w latach 381-384, prowadziła podczas tej podróży dziennik. Zapisała w nim, że w Na-
zarecie znajdowały się dwa miejsca kultu związane ze Świętą Rodziną: kościół Zwiastowania i kościół Karmienia. W pierwszym Józef i Maryja mieli mieszkać przed spisem powszechnym w Betlejem, w drugim – po powrocie z Egiptu. Na obu tych miejscach wzniesiono później wczesnobizantyjskie świątynie, które spotkał podobny los: najpierw zostały zburzone przez muzułmanów, a potem odbudowane przez krzyżowców i znów zniszczone przez mahometan.
O ile bazylikę Zwiastowania Pańskiego udało się jeszcze raz postawić na nowo, o tyle drugiej ze świątyń nigdy już nie wskrzeszono. Jej pozostałości można oglądać dziś na terenie podziemnego kompleksu archeologicznego pod klasztorem Sióstr Nazaretanek. Znajdują się tam ślady kościoła z czasów krucjat, bazyliki z okresu bizantyjskiego oraz domu mieszkalnego z I w., w którym – jak wszystko na to wskazuje – mieszkała Święta Rodzina.

Rola ojca i matki

W społeczności żydowskiej głównym obowiązkiem ojców było przekazywanie dzieciom wiary. Z pewnością Józef musiał więc uczyć Jezusa od najmłodszych lat odmawiania modlitw oraz czytania i studiowania Tory. Zapewne wprowadzał Go też w tajniki rzemiosła ciesielskiego i budowlanego.
O rozwój duchowy dzieci dbały także matki, wpajając im głęboki zmysł religijny, zabarwiony uczuciowością i okazywaniem serca w rozmaitych sytuacjach. Taka była również rola Maryi wobec Pana Jezusa.
Ich relacja pozostawała wyjątkowa, ponieważ Oboje byli wolni od grzechu pierworodnego, w związku z czym nie było między Nimi nawet cienia nieuważności, podejrzliwości lub interesowności. Jak komentował św. Jan Paweł II: „Więź między Jezusem a «Pełną łaski» znacznie przewyższa tę, która istnieje między matką a dzieckiem, ponieważ zakorzeniona jest w szczególnym wymiarze nadprzyrodzonym i pogłębiona dzięki szczególnemu dostosowaniu się Obojga do woli Bożej”.
Ewangelie niemal całkowicie przemilczają okres dzieciństwa Chrystusa w Nazarecie. Owa niewiedza nie dawała spokoju wielu ludziom zafascynowanym Jego Osobą, dlatego niektórzy starali się zaspokoić ten brak historiami będącymi owocem ich wyobraźni. W ten sposób powstawały apokryfy, które przedstawiały Zbawiciela jako małego sztukmistrza, od najmłodszych lat zadziwiającego otoczenie niezwykłymi zdolnościami.
W istocie, tego typu opowieści, nie mające nic wspólnego z realiami, wskazywały na intencje ich autorów, którzy nie mogli pogodzić się z tym, że Jezus wzrastał w zwykłej rodzinie, w normalnej ludzkiej atmosferze, bez cudów, sztuczek i niezwykłych zjawisk.

Dzielna Niewiasta

Pismo Święte nie zostawiło nam żadnych wzmianek dotyczących życia Maryi w Nazarecie w tamtym okresie. Zapewne, jak większość kobiet izraelskich, zajmowała się prowadzeniem domu. W związku z tym musiała trudnić się tak prozaicznymi, lecz niezbędnymi dla funkcjonowania każdej rodziny sprawami, jak robienie zakupów, gotowanie, pranie czy sprzątanie. Tak więc życie Matki samego Boga wypełnione było cichą, nierzucającą się w oczy codzienną krzątaniną, mało efektowną, lecz efektywną. Innymi słowy: stanowiło pokorną służbę.
Biblijny ideał małżonki najlepiej oddaje Poemat o dzielnej niewieście z Księgi Przysłów, powstały pięć stuleci przed Chrystusem. Z pewnością niejeden raz musiała go słyszeć sama Maryja. Wspomniany fragment brzmi: „Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa; nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia. O len się stara i wełnę, pracuje starannie rękami. Podobnie jak okręt kupiecki żywność sprowadza z daleka. Wstaje, gdy jeszcze jest noc, i żywność rozdziela domowi, [a obowiązki – swym dziewczętom]. Myśli o roli – kupuje ją: z zarobku swych rąk zasadza winnicę. Przepasuje mocą swe biodra, umacnia swoje ramiona. Już widzi pożytek z swej pracy: jej lampa wśród nocy nie gaśnie. Wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono. Otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wy-
cią­ga swe ręce. Dla domu nie boi się śniegu, bo cały dom odziany na lata, sporządza sobie okrycia, jej szaty z bisioru i z purpury. W bramie jej mąż szanowany, gdy wśród starszyzny kraju zasiądzie. Płótno wyrabia, sprzedaje, pasy dostarcza kupcowi. Strojem jej siła i godność, do dnia przyszłego się śmieje. Otwiera usta z mądrością, na języku jej miłe nauki. Bada bieg spraw domowych, nie jada chleba lenistwa. Powstają synowie, by szczęście jej uznać, i mąż, ażeby ją sławić: «Wiele niewiast pilnie pracuje, lecz ty przewyższasz je wszystkie». Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana. Z owocu jej rąk jej dajcie, niech w bramie chwalą jej czyny” (Prz 31,10-31).
W cytowanym poemacie najwięcej miejsca zajmują czynności związane z włókiennictwem, przędzalnictwem i tkactwem. Czytamy więc o lnie i wełnie, kądzieli i wrzecionie, szatach z bisioru i z purpury, płótnie i pasach. To tylko jeden z szeregu zapisów świadczących o tym, iż wśród umiejętności najwyżej cenionych w czasach starożytnych u kobiet na Bliskim Wschodzie była sztuka tkacka. Maryja, jak wynika z Protoewangelii Jakuba, musiała osiągnąć prawdziwe mistrzostwo w tym rzemiośle, skoro zlecono Jej sporządzenie zasłony zakrywającej najważniejsze miejsce w świątyni jerozolimskiej, czyli Święte Świętych. Nie dziwi to, jeśli weźmiemy pod uwagę, że poznawała ten warsztat od najmłodszych lat.
To praca, która wymaga cierpliwości, wytrwałości, metodyczności, zdolności koncentracji i skupienia uwagi. To zajęcie sprzyjające medytacji i kontemplacji. W ten sposób praca może stać się modlitwą. Nie jawi się więc przypadkiem scena z Protoewangelii Jakuba, gdy archanioł Gabriel pojawia się przed Maryją w czasie, gdy Ona tka zasłonę ze szkarłatu i purpury. Zapewne modliła się podczas tej czynności – tak jak malarze, gdy tworzą swe ikony. ■