OBJAWIENIA MATKI BOŻEJ W AKITA cz. 5

OBJAWIENIA MATKI BOŻEJ W AKITA 5 / AI

Zjawisko łez (1975–1981)  

                Dwa lata po trzecim przesłaniu Maryi niezwykłe wydarzenia w Akicie wchodzą w nowy etap, który dla wielu ludzi staje się jeszcze bardziej poruszający, ale także trudny do zrozumienia. Tym razem chodzi o drewnianą figurę Matki Bożej, która stoi w kaplicy sióstr. Prosta drewniana bez szczególnego rozmachu artystycznego. Po prostu jest, jak wiele innych figur, które zdobią wnętrza kościołów. Pewnego dnia siostry zauważają coś, co początkowo trudno nazwać. Otóż, na twarzy figury pojawia się wilgoć. Nie jest to jednak jakaś przypadkowa kropla, jakby skutek zmiany temperatury czy wilgotności powietrza. Ta kropla jest zupełnie inna. Z czasem staje się wszystko jasne, że są to łzy. Figura Maryi zaczyna płakać. Nie jest to również zjawisko jednorazowe. Powtarza się wielokrotnie.

    W ciągu sześciu lat zostało odnotowane, że figura Mary zapłakała aż 101 razy. Z czasem przy figurze pojawiają się też inne osoby: ludzie świeccy, kapłani, osoby z zewnątrz. Są świadkowie, którzy przychodzą albo z ciekawości, albo z dystansem. Wszyscy widzą to samo. Łzy, które spływają po twarzy Maryi. Przychodzą także ludzie nauki, którzy pobierają próbki tej cieczy, aby poddać je szczegółowej analizie. Wyniki są zaskakujące. To nie jest zwykła woda, gdyż jej skład odpowiada ludzkiemu organizmowi. Nie rozwiązują jednak wszystkiego, ponieważ cały czas nie daje spokoju pytanie: co to znaczy?

    W tradycji chrześcijańskiej płacz nie jest czymś obojętnym. Jest znakiem bólu, miłości, ale także radości. Jeśli więc figura Mary płacze to nie dlatego, że dzieje się coś niezwykłego w materii drewna. To znak, który ma nam coś powiedzieć o człowieku i świecie. Wydaje się, że to zjawisko można odczytać, jako przedłużenie tego wszystkiego, o czym Maryja mówiła w trzech poprzednich przesłaniach. Skoro mówiła o grzechu, o oddaleniu od Boga, o potrzebie nawrócenia, to teraz już nie mówi, ale to pokazuje. Jednocześnie w tych łzach nie ma też rozpaczy. Za to jest coś, co przypomina cichą miłość, która nie odwraca się nawet wtedy, gdy nie jest przyjęta.

    Dla ludzi, którzy byli świadkami tych wydarzeń, to doświadczenie często stawało się momentem zatrzymania i pomyślenia nad Bogiem i swoją z Nim relacją. Dlaczego? Bo łzy, nawet jeśli pojawiły się na drewnianej figurze, to zawsze dotykają głębi ludzkiego serca.

    Ocena Kościoła

      Kiedy spojrzymy na wydarzenia w Akita oczami Kościoła, zauważymy, że patrzy on na nie zupełnie z innej perspektywy. Kościół nie działa nigdy emocjonalnie i nigdy nie kieruje się pierwszym wrażeniem. Dlatego jego spojrzenie na takie sprawy zawsze jest wymagające, ostrożne cierpliwe i powolne. Taka droga została też zastosowana i w tym przypadku.

      Nie było na początku entuzjazmu. Raczej cisza i uważne przyglądanie się wszystkiemu. Kościół potrzebował czasu, aby nad tym się zastanowić i zbadać, czy nie ma w tym sprzeczności z wiarą. Musiał więc intensywnie obserwować, porozmawiać ze świadkami tych wydarzeń, zbadać fakty, zobaczyć owoce. W przypadku Akity odpowiedzialność nad rozeznaniem tych wydarzeń spoczęła na biskupie miejsca, John Shojiro Ito. Badanie trwało lata. W trakcie zbierano świadectwa, analizowano wydarzenia i przyglądano się samej wizjonerce – jej życiu, postawie, pokorze i posłuszeństwu. Po długim czasie, w 1984 roku, biskup Ito uznał wydarzenia w Akita za wiarygodne i mające charakter nadprzyrodzony. Oznacza to, że po całym długim procesie badania, Kościół nie widzi przeszkód, aby uznać, że w tych wydarzeniach może działać Bóg. Z decyzją biskupa wiąże się jeszcze jeden ważny krok, a mianowicie, zgoda na kult Matki Bożej z Akity.

      15 sierpnia 2024 roku, w wieku 93 lat, zmarła s. Agnes Sasagawa, której ukazała się Matka Boża, i która była także świadkiem płaczu figury w Akicie w latach 70. XX wieku.