Odpowiedzi na pytania teologiczne Czytelników
Jak należy wymawiać imię Matki Bożej w Pozdrowieniu Anielskim – Maria czy Maryja, i dlaczego?
Zacznijmy od uwagi, jak piękny jest polski język. To chyba jedyna mowa na świecie, która odróżnia jedną „Marię” od wszystkich innych. Gdy w niektórych kulturach nadawanie dziewczynkom imienia „Maria” jest nawet zwyczajowo zabronione ze względu na cześć oddawaną Dziewicy z Nazaretu (z tego samego powodu nikt nie nazwie u nas swego dziecka „Jezusem”), u nas imię to jest bardzo popularne. Po prostu odróżniono Niepokalaną od tłumu innych kobiet, zachowując dla Niej staropolskie „Maryja”. Nie ma drugiej „Maryi”, gdy zwykłych „Marii” są tysiące.
I już wiemy, jak zwracać się do naszej Pani. Mówimy: „Maryjo”. Nie jest to wprawdzie żadna prawda wiary, warto jednak pamiętać, że dokument Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów uściśla, jak mamy wypowiadać imię Matki Najświętszej w naszych zdrowaśkach. Poprawna formuła to: „Zdrowaś, Maryjo”.
Jeśli jednak domowy albo lokalny zwyczaj jest inny, nie kruszmy kopii o rzeczy drugorzędne. Ważniejsza od słów jest wyrażana przez nie miłość.
Czy oddanie się Maryi nie jest wyrazem braku lojalności wobec Boga, któremu należy się wszystko?
Jeśli do Boga należy wszystko, a my oddamy się Maryi, która cała należy do Boga, to i my – oddani Matce Bożej – należymy do Boga. Święci pouczają nas, że wtedy należymy do Niego piękniej i doskonalej, jesteśmy bowiem własnością Maryi, której oddanie Bogu jest najpiękniejsze. To tak, jakbyśmy zapakowali dla kogoś nasz tani prezent
w jedno opakowanie z najwspanialszym upominkiem przygotowanym przez najukochańszą osobę. Nasz dar stałby się wówczas wyjątkowy.
Niech nikt nie boi się oddać wszystkiego Niepokalanej, skoro pierwszy uczynił to Chrystus, zawierzając Jej swoje życie.
On był pierwszym Totus Tuus (łac. „Cały Twój”, tj. Maryi). A jest naszym Nauczycielem, nieprawdaż?
Skąd wzięła się nazwa „chrześcijanie” i co ona znaczy?
„Chrześcijanin” to spolszczenie greckiego słowa christianos (po łacinie christianus). Wywodzi się ono od słowa „Chrystus”, do którego dodano „-nos” („-nus”) będące końcówką przymiotnikową, która wskazuje na przynależność; to tyle, co nasze „-owy”. Christianos to (człowiek) „Chrystusowy”, ktoś, kto przez sakrament chrztu oddał się Zba-
wicielowi i całkowicie do Niego należy.
Co to znaczy, że Pan Jezus po śmierci zstąpił do piekieł?
Owo „do piekieł” nie oznacza piekła – miejsca kary wiecznej, ale miejsce, w którym przebywały dusze zmarłych, wyczekujące na ożywienie przez Boga. W starożytnym modelu świata było to tzw. piekło górne, gdy piekło jako miejsce potępienia to tzw. piekło dolne. Księga Mądrości nazywała te dwa miejsca stanem świętych i stanem niegodziwców (por. Mdr 3,1.4.10). Pan Jezus przyszedł do piekła górnego.
Po co? Teologia podaje kilka wyjaśnień. Po pierwsze, Chrystus zstąpił do piekieł dlatego, że będąc człowiekiem, chciał do końca przejść i uświęcić wszystkie etapy naszego życia: od poczęcia po śmierć i zakończenie życia w Otchłani. Po drugie, zstąpił do miejsca, gdzie dusze sprawiedliwych oczekiwały na niebo, które poprzez swoją mękę i zwycięstwo nad szatanem otworzył im Zbawiciel.
Dlaczego mamy się modlić, skoro Pan Bóg zna nasze serca, potrzeby
oraz pragnienia?
A po co mówimy ukochanej osobie, że ją kochamy, skoro ona o tym wie?
Czyli, po pierwsze, nasza modlitwa jest wyrazem miłości. Chcemy być z Bogiem i rozmawiać z Nim: mówić, że Go kochamy, uwielbiać, dziękować za to, co nam dał (nawet w międzyludzkich relacjach niegrzecznie jest nie dziękować za to, co się otrzymało).
Ale może pytanie dotyczy tzw. modlitwy prośby? Pomyślmy zatem o relacji dziecko – matka. Matka wie, czego potrzebuje jej dziecko, ale czeka, by ją poprosiło, prawda? To buduje bliskość, umacnia relację. Znowu mówimy o słowie kluczowym: miłości.
Pojawia się tu jeszcze drugie słowo, równie ważne jak miłość. To nasza „wolność”.
Człowiek jest wolny i Bóg nie chce mu dać niczego wbrew jego woli. Czeka z naręczem łask, by dać nam to, czego potrzebujemy, ale my musimy Mu powiedzieć: „Proszę, daj, pomóż, ratuj”. W tym wyraża się nasza godność. Bóg chce, byśmy byli Jego „partnerami”, byśmy „trwali w relacji” z Nim. Mówi stare zawołanie: „Nic o nas bez nas”. Zasada ta obowiązuje też u Boga… ■
Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany by dodawać komentarze.