To więcej niż rewolucja społeczna

To więcej niż rewolucja społeczna

Niektórzy ludzie dziwią się, dlaczego Kościół sprzeciwia się tzw. małżeństwom homoseksualnym. Pytają: „Jakie zagrożenie dla czyjejś wiary może stanowić to, że dwie osoby tej samej płci, które się kochają, pragną sformalizować swój związek tak jak małżonkowie?”. Wbrew pozorom pytanie jest zasadne, a niebezpieczeństwo realne. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: uznanie, że homoseksualizm to norma, a pary jednopłciowe mogą być obdarzone przywilejami małżeńskimi, jest rów-
noznaczne z uznaniem Boga chrześcijan za kłamcę, a ich religię za fałszywą.
Nie da się pogodzić ze sobą dwóch rzeczywistości: z jednej strony – wizji Boga, który uznaje związek kobiety i mężczyzny za jedyną dopuszczalną relację oblubieńczą, zaś współżycie homoseksualne traktuje jako grzech, a z drugiej strony – zaakceptowania związków jednopłciowych jako normy moralnej, obyczajowej, kulturowej i prawnej.
Aprobata dla tych ostatnich oznacza uznanie za fałsz całej biblijnej wizji człowieka. Jeżeli natomiast chrześcijaństwo myli się w tak fundamentalnej i kluczowej kwestii, to znaczy, że pomyłką jest wszystko, co z niej wypływa, a więc cała nauka moralna Kościoła.
Można być co prawda chrześcijaninem kulturowym, afirmującym relacje homoseksualne, ale na dłuższą metę nie da się wierzyć w Boga, którego nauki uznaje się za nieprawdziwe. Dlatego prawne zrównanie związków jednopłciowych z małżeństwami oznacza nie tylko rewolucję społeczną, lecz także religijną, a nawet rewolucję całej rzeczywistości. Zanegowany zostaje bowiem u swoich korzeni cały ład metafizyczny, na którym opiera się nasza cywilizacja.
W tej sytuacji nic dziwnego, że w krajach, w których istnieje największa akceptacja dla homozwiązków, najszybciej postępuje dechrystianizacja (właśnie dechrystianizacja, a nie sekularyzacja, ponieważ ludzie nie odrzucają „wiary” czy „duchowości”, lecz samo chrześcijaństwo z jego wymaganiami). Jedno z drugim jest bowiem ściśle związane. Proces ten jest szczególnie widoczny w młodych pokoleniach.
Zwycięstwo rewolucji seksualnej oznacza więc rozsadzenie chrześcijańskich ram kulturowych i powrót do koncepcji płciowości, która charakterystyczna była dla świata przedchrześcijańskiego z odmienną wizją świata i człowieka. Dlatego katolicka polemika z tym światopoglądem nie może ograniczać się do argumentów moralnych, lecz musi dotyczyć odpowiedzi na fundamentalne pytanie: Czy Bóg jest Prawdą, czy Kłamstwem? Nie da się pogodzić jednego z drugim. ■