Powstanie 1863
Niebawem będziemy obchodzić już 163. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, ostatniej z narodowych insurekcji, które miały wieść do odzyskania niepodległej Ojczyzny. O Powstaniu Pańskim, czy też Polskim – jak je przez lata nazywano, słyszałem od dziadków, a ci z kolei od swoich, biorących w nim udział. O prapradziadku – kawalerzyście, o stryju, który był dowódcą oddziału. O aresztowaniach i torturach, konfiskacie majątków, wygnaniu i dziesięcioleciach tułaczki. To mnie budowało, zapalało do podziwu dla ich odwagi i poświęcenia oraz do współczucia dla tego, czego później doświadczyli.
Napawa mnie dumą, że – choć w cząstce – z nich jestem, że mam przywilej pisać o losach Polski nie jak o zagadnieniu, którego muszę się uczyć, ale jak o czymś, co od pokoleń współtworzymy. To niemal cud, że przetrwaliśmy po upadku Powstania jako naród i społeczeństwo. Bazą do tego była organiczna praca u podstaw. Zamieniła wypalony i nieefektywny „stary” porządek, budując mozolnie nowy, otwarty dla wszystkich warstw społecznych. Z mariażu bezmajętnego ziemiaństwa z klasą mieszczan rodziła się inteligencja. Szybko stała się nie tylko płodna w wymiarze idei, co odpowiedzialna i gotowa przejąć funkcje liderów w społeczeństwie.
W końcu nastąpiło, także wśród elit, szerokie rozumienie, że do zwycięstwa prowadzi nie tylko naga siła, ale walka rozumem i przebiegłością – o ile w tę walkę zaangażowane jest całe społeczeństwo, bez podziału na lepszych i gorszych, możnych i biedaków, kiedy wszyscy są odrodzeni duchowo i moralnie, co w tak jasny sposób objawiła Matka Boża w Gietrzwałdzie 13 lat później. Powstańcy styczniowi kontynuowali swoją walkę. Budowali struktury wywiadowcze w Rosji, uczyli młodzież, stworzyli etos bohatera narodowego. Przygotowali do walki tych, co obronili nas przed bolszewią w roku 1920. Stali się zaczynem dla wojska polskiego w międzywojniu. Ich doświadczenie stanowiło bazę dla budowy Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, kiedy znowu przyszły złe „termina”.
To, czy Powstanie Styczniowe było konieczne i warte tak wielkiej ofiary, jest jednym z kluczowych zagadnień poruszanych w setkach publikacji i rozpraw. Choć nie przywiodło nas do niepodległości, to w wielu wymiarach obudziło powszechną świadomość i zmieniło myślenie o przyszłości Polski. Moja ocena z oczywistych powodów obiektywna nie jest. Jestem jednak przekonany, że bez tej – jakkolwiek okrutnej daniny nie dźwignęlibyśmy się do zmiany. Nie byłoby nas ani tu, ani teraz.

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany by dodawać komentarze.