Akt poświęcenia się Niepokalanej
(fragment)
„Dozwól mi chwalić Cię, Panno Przenajświętsza. Daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim”.
Mówi podanie, że Duns Szkot, franciszkanin, idąc w Paryżu na dysputę, w której miał bronić przywileju Niepokalanego Poczęcia na uniwersytecie sorbońskim, przechodził koło figury Matki Najświętszej i modlił się do Niej wspomnianymi słowami. Matka Najświętsza skłoniła swoją głowę na znak potwierdzenia. W pierwszej części tej prośby Duns Szkot zwraca się pokornie do Matki Bożej i prosi, by dozwoliła mu siebie chwalić, uznając tu swoją wielką niegodność do tak wzniosłego dzieła, jakim jest chwalenie Matki Najświętszej. Uznaje, że od Niej ta łaska zależy i wystarczy, by Ona dozwoliła, a powodzeniem jego usiłowania ukoronowane będą.
Druga część jest mocna, bezwzględna, dzielna. Prosi tu o moc do pokonania węża, jako narzędzie w Jej ręku.
Kto więc jest Jej nieprzyjacielem? – To wszystko, co skalane, co nie prowadzi do Boga, co nie jest miłością; to wszystko, co pochodzi od węża piekielnego czy kłamstwa i on sam, więc wszystkie nasze wady, wszystkie winy. Prosimy Ją, by nam dała moc przeciwko nim. Bo po to tylko istnieją
wszystkie nabożeństwa, po to modlitwa, po to sakramenty święte, byśmy otrzymali moc do pokonania wszystkich przeszkód w dążeniu do Boga w coraz gorętszym umiłowaniu, w upodobnieniu się do Boga, w zjednoczeniu się z Bogiem samym.
Jak od Boga wyszliśmy przez stworzenie, tak i do Boga wracamy; cała przyroda nam o tym mówi, i gdziekolwiek spojrzymy, tam napotykamy po akcji reakcję równą i przeciwną, jako echo działalności Bożej i działalności też w stworzeniu. Na tej powrotnej drodze reakcji istota obdarzona wolną wolą napotyka na trudności i przeciwności, które Pan Bóg dopuszcza na to, by bardziej jeszcze wzmóc siłę dążenia tej istoty do Niego. By jednak istota ta miała dostateczną ku temu siłę, musi się modlić, musi o tę siłę prosić Tego, który jest Źródłem wszelkiej siły i który z miłością spogląda na wysiłki swojego stworzenia i pragnie, by ono szczerze chciało do Niego przyjść, i nie szczędzi mu pomocy. I chociaż to stworzenie, to Jego dziecię drogie, potknie się w drodze, upadnie, skala, pokaleczy, Ojciec ten miłościwy nie może patrzeć na jego nieszczęście.
Zsyła Jednorodzonego Syna swego, który życiem swoim i nauką wskazuje mu drogę jasną i pewną. Krwią zaś swoją Przenajświętszą o wartości nieskończonej omywa brud i leczy rany.
By zaś dusza z obawy przed naruszoną sprawiedliwością Bożą nie traciła nadziei, posyła Bóg uosobienie swojej miłości, Oblubienicę Ducha miłości matczynej – Niepokalaną, całą piękną bez skazy, chociaż ludzką córę, siostrę istot ludzkich i Jej zleca szafowanie całym miłosierdziem swoim względem dusz. Ustanawia Ją Pośredniczką łaski, wysłużonej przez swego Syna, Matką łaski, Matką dusz z łaski zrodzonych, odrodzonych i wciąż odradzających się w coraz doskonalszym ubóstwieniu.
Niepokalanów, 5-20 sierpnia 1940 r., [Pisma, 1197]
Królowa Polski i świata
Wiemy wszyscy, co oznacza dzień dzisiejszy. Wiemy też, jak w historii rozwijała się ta uroczystość. I w Litanii Loretańskiej często odmawiamy: „Królowo Korony Polskiej” czy „Królowo Polski”, módl się za nami. Tylko czy czasem ta nazwa nie spowszedniała nam i nie robi takiego wrażenia, jakie robić powinna?
Gdy oglądamy się wokoło i wspomnimy na treść tej nazwy, musimy przyznać, że to jednak jeszcze nie wszyscy wierzący w Polsce znają dobrze Matkę Najświętszą i uznają Ją za swoją Królową. Jest dysonans między ogólnym powiedzeniem a rzeczywistością […].
Ilu to jest katolików tylko z metryki. A nawet i ci, którzy praktykują religię i spełniają obowiązki katolickie, czy nie mają sobie nic do wyrzucenia? Wiele i tu brak. Jeżeli wglądniemy do swych serc, musimy przyznać, że nie uznajemy w zupełności Matki Najświętszej za swą Królową.
Nie chcemy, żeby Ona była tylko z nazwy Królową, ale żeby była rzeczywistą Królową, godną Matki Bożej. Nie żeby była Królową konstytucyjną, i to nawet nie w ten sposób, jak rządzili królowie w czasie absolutyzmu, ale żeby rządziła duszami Polaków, by po prostu Jej poświęcone były te dusze. I to wszyscy mają być Jej, a Ona ma być wszystkich Królową. Albo Ona będzie naszą Królową, jak przystało na Królową, albo wykreślimy tę nazwę i ten przywilej.
My tu w Niepokalanowie zebraliśmy się z różnych stron Polski i zebraliśmy się po to, żeby być rycerzami Niepokalanej. Dla nas to święto ma znaczenie głębsze. Być rycerzami Niepokalanej i zdobywać dla Niej serca wszystkich – to nasz cel. […]
Mówi się ogólnie i słusznie, że jest bardzo dużo ludzi dobrej woli. Do tych musimy iść z łagodnością i miłością. Ale mamy nie zapominać, że są ludzie złej woli. Pan Jezus przebaczył jawnogrzesznicy, ale do faryzeuszów straszne powiedział słowo: „plemię jaszczurcze” [por. Mt 12,34].
Jan Duns Szkot, idąc na dysputę w obronie Niepokalanego Poczęcia, zwrócił się do Niepokalanej i modlił się przy napotkanej figurce: „Dozwól mi chwalić Cię, Panno Przenajświętsza. I daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim”. Gdy zbadamy tę modlitwę, zauważymy w niej dwie części: – pierwsza bardzo pokorna, w której mówi: „Dozwól mi chwalić Cię, Panno Przenajświętsza”; druga – w której zaciska pięść i mówi: „daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim”. My nie możemy być gorsi od tego franciszkanina dającego kierunek prądowi, który zrodził dogmat o Niepokalanym Poczęciu. Nie możemy inaczej zrobić jak on.
Będziemy walczyć, aż wszyscy uznają Niepokalaną za Królową. Chociażby każdy z nas był rozproszony, bo nie wiadomo, jakie koleje mogą jeszcze przyjść na Polskę, do śmierci będziemy o to walczyć, bo to nasz ideał.
Czy będziemy osobno lub razem, gdziekolwiek i w jakichkolwiek warunkach. Dopóki będziemy żyli, będziemy walczyć. I po śmierci jeszcze więcej walczyć będziemy, aby
Matka Najświętsza była Królową Kościoła
w Polsce i Królową całego świata.
Niepokalanów,
święto MB Królowej Polski, 3 maja 1937 r.,
[Konferencje, 74] ■

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany by dodawać komentarze.