OBJAWIENIA MATKI BOŻEJ W AKITA cz. 4

OBJAWIENIA MATKI BOŻEJ W AKITA 4 / AI
  1. Trzecie przesłanie – najważniejsze (13 października 1973)

Kiedy dochodzimy do trzeciego przesłania z 13 października 1973 roku można odnieść wrażenie, że brzmi ono jak ostrzeżenie. Jest mocne, konkretne, trudne do przyjęcia, a jednocześnie wypowiedziane z bólem. Siostra Agnès słyszy je w rocznicę objawień fatimskich. To nie jest przypadek. Maryja pokazuje, że to, co zostało powiedziane w Fatimie, nie tylko nie straciło niczego na swojej aktualności, ale domaga się nawet jeszcze głębszego usłyszenia. Maryja mówi:

„Moja córko, jeśli ludzie się nie nawrócą i nie staną się lepsi, Ojciec ześle straszną karę na całą ludzkość. Będzie to kara większa niż potop, jakiej nigdy wcześniej nie było. Ogień spadnie z nieba i zniszczy znaczną część ludzkości, zarówno dobrych, jak i złych, nie oszczędzając ani kapłanów, ani wiernych. Ocaleni będą tak opuszczeni, że będą zazdrościć umarłym. Jedyną bronią, która wam pozostanie, będzie różaniec i znak pozostawiony przez mojego Syna. Każdego dnia odmawiajcie modlitwę różańcową. Z różańcem módlcie się za Papieża, biskupów i kapłanów. Dzieło diabła przeniknie nawet do Kościoła w taki sposób, że będzie można zobaczyć kardynałów przeciw kardynałom, biskupów przeciw biskupom. Kapłani, którzy mnie czczą, będą pogardzani i zwalczani przez swoich współbraci… Kościoły i ołtarze będą plądrowane; Kościół będzie pełen tych, którzy akceptują kompromisy, a demon będzie naciskał wielu kapłanów i dusze konsekrowane, aby opuścili służbę Panu”.

            Te słowa są naprawdę trudne i nie da się ich złagodzić. Spójrzmy na nie przez „szkło powiększające”.

            Najpierw pojawia się w nich warunek: „jeśli ludzie się nie nawrócą”. To nie jest wyrok. To ostrzeżenie, które ma w sobie przysłowiowe światełko w tunelu – Bóg nie chce kary. Jednak nie może też udawać, że zło nie ma żadnych konsekwencji.

            Wstrząsający jest obraz „ognia spadającego z nieba”. Nie chodzi tu o fizyczne zniszczenie, ale o świat, który tak bardzo odciął się dziś od Boga, że zaczyna się rozpadać. Człowiek, który odrzuca Źródło życia, zaczyna doświadczać pustki, którą musi czymś wypełnić, aby poczuć się dowartościowanym. Niestety, ale decyzje jakie wówczas podejmuje często kończą się konsekwencjami, które przekraczają ludzką kontrolę.

Jeszcze  bardziej poruszające jest zdanie, że „ocaleni będą zazdrościć umarłym”. Moglibyśmy dopatrywać się tu zapowiedzi jakiejś katastrofy, ale okazuje się, że największą z nich jest samotność.  To opis świata, w którym człowiek zostaje totalnie sam bez nadziei, bez sensu, bez jakiegoś punktu oparcia. To obraz wewnętrznego kryzysu, w który popada człowiek, gdy odwróci się od Boga.

Po kilku trudnych zdaniach pojawia się jednak coś niezwykle optymistycznego, coś, co całkowicie zmienia perspektywę: „jedyna bronią będzie różaniec”. Dziwne to zdanie, ponieważ rodzi pytanie: jak coś tak prostego i codziennego może się stać tak bardzo skuteczną bronią? Właśnie w tej prostocie i powtarzalności jest cała siła modlitwy różańcowej. A gdy dodatkowo będziemy go jeszcze odmawiać sercem, to staje się on czymś więcej niż tylko słowami. Staje się trwaniem przy Bogu. A tam, gdzie człowiek trwa przy Bogu, zło nie ma ostatniego słowa.

W drugiej części tego przesłania pojawia się jeszcze jeden bolesny wątek – kryzys wewnątrz Kościoła. Okazuje się, że największe zmagania czasem rodzą się w samym środku. To nie jest zapowiedź potępienia Kościoła, ale wezwanie do czujności i wierności. Skoro nawet w tak świętej rzeczywistości może pojawić się zamęt, to tym bardziej potrzebni są ludzie, którzy wbrew wszystkiemu dochowają wierności. Szczególnie mocno brzmią tutaj słowa o kapłanach, którzy będą szkalowani przez swoich współbraci. To pokazuje, że wierność kosztuje, że czasem, a może nawet często, prowadzi przez niezrozumienie, a nawet odrzucenie. Chociaż to wszystko może przypominać ciężar nie do uniesienia, to jednak Maryja nie pozostawia człowieka samego. To przesłanie kończy się konkretnym wskazaniem drogi: modlitwa, różaniec, wierność – to nie są wielkie strategie wojenne, ale olbrzymie bastiony, dzięki którym można przetrwać każdy atak wroga.

Można powiedzieć, że trzecie przesłanie stawia człowieka przed wyborem. Nie w sposób brutalny, ale konkretny. Albo droga nawrócenia, modlitwy i wierności, albo droga, która prowadzi do chaosu i pustki. Bóg daje wybór. Nie zmusza. To człowiek wyciąga rękę i to, co weźmie, to w taki sposób później tym żyje.