Bądźcie świętymi!

Ważne jest, by małżonkowie i rodzice wiedzieli, co jest istotą świętości, i aby odróżniali świętość od doskonałości czy cierpiętnictwa. Bóg pragnie, żeby każdy z nas stawał się człowiekiem świętym, podobnie jak On jest święty. Dla wielu chrześcijan dorastanie do świętości nie jest ich największym pragnieniem. Często wynika to z faktu, że mamy mylne wyobrażenia o świętości. Niektórzy ludzie mylą świętość z doskonałością. Kto dąży do doskonałości, ten usiłuje być jak Bóg, a to jest błąd.
Ktoś, kto dąży do autentycznej świętości, pragnie naśladować Boga. Pragnie kochać Boga, siebie i bliźniego dojrzałą miłością, mimo że pozostaje niedoskonały w sferze cielesnej, emocjonalnej, intelektualnej, moralnej czy społecznej. Świętość mylona z perfekcjonizmem i doskonałością nie pociąga, lecz słusznie przeraża.
Błąd drugi to mylenie świętości z cierpiętnictwem, z naiwnym dźwiganiem niezawinionego krzyża, z rezygnacją z radości życia czy z nadstawianiem drugiego policzka. Chrystus nie był cierpiętnikiem i bronił się przed żołnierzem, który uderzył Go w twarz.

Świętość zagrożona

Świętość to najważniejsze powołanie każdego człowieka. Biblia ukazuje ją jako najpiękniejszą normalność, do jakiej zdolny jest człowiek. Jest to normalność oparta na respektowaniu norm Ewangelii oraz na naśladowaniu Pana Jezusa. Syn Boży w ludzkiej naturze wszystkim czynił dobrze.Swoją mocą, mądrością i dobrocią przemieniał tych, których spotykał. Ludzie szlachetni fascynowali się Jego słowami i czynami, a ludzie przewrotni wpadali w popłoch po spotkaniu z Nim. Świętość Chrystusa nie odstrasza, lecz zdumiewa i pociąga.
Dorastanie do świętości nie jest spontaniczne. Naszą sytuację na ziemi symbolizują dwie opowieści biblijne: historia Józefa, sprzedanego przez braci do Egiptu, oraz historia syna marnotrawnego, który opuszcza kochającego go ojca. Józef jest zagrożony z zewnątrz, ze strony swoich bliskich, którzy mu zazdroszczą i chcą się go pozbyć. Nie zabijają Józefa tylko dlatego, że mogą zarobić pieniądze, sprzedając go do niewoli. Historia syna marnotrawnego uświadamia nam fakt, że każdy z nas zagrożony jest nie tylko przez innych ludzi, lecz także przez samego siebie. Każdy z nas może pobłądzić i szukać szczęścia tam, gdzie go nie ma. Syn marnotrawny miał szczęście rosnąć u boku kochającego ojca, a mimo to pobłądził i był nieszczęśliwy.
Po grzechu pierworodnym każdemu łatwiej jest wybierać drogę przekleństwa oraz śmierci niż drogę błogosławieństwa i życia.

Święty myśli i kocha jak Pan Jezus

Człowiek dorastający do świętości to ktoś, kto mówi sobie prawdę o własnym postępowaniu. Każdy z nas potrafi oszukiwać samego siebie. Tak się dzieje wtedy, gdy myślimy w sposób magiczny, życzeniowy, selektywny. Oszukiwanie siebie to zwykle próba naiwnego usprawiedliwiania własnych błędów. Przykładem są alkoholicy, narkomani, hazardziści, erotomani czy inni uzależnieni. Zwykle tak długo oszukują samych siebie, że z tego powodu umierają. Najgroźniejszym oszustwem, jakiemu może ulec człowiek, jest przekonanie, że istnieje łatwe szczęście, czyli szczęście osiągnięte bez wysiłku, bez dyscypliny, bez prawdy i miłości, bez przyjaźni z Bogiem, bez respektowania sumienia. Gdyby takie łatwe szczęście istniało, to wszyscy ludzie byliby szczęśliwi. Nie byłoby ani jednego człowieka uzależnionego, chorego psychicznie czy załamanego.
Świętość to nie tylko szczyt mądrości, lecz także szczyt dobroci, czyli dorastanie do miłości. Najpierw uczymy się miłości poprzez kontakt z rodzicami i rodzeństwem. Następ-
nie, ważnym etapem uczenia się miłości staje się przeżycie zakochania. Początkom zauroczenia towarzyszą radosne nastroje.
Z czasem zakochani odkrywają, że ta druga osoba wcale nie jest ideałem. Doświadczają zazdrości, która męczy i niepokoi. Przekonują się, że tęsknią za miłością, która jest czymś więcej niż zmiennym uczuciem. Miłość, jakiej uczy Chrystus, to troska o dobro drugiego człowieka. Kochać to tak być obecnym w życiu bliskich, by stawali się najpiękniejszą wersją samych siebie i żeby uczyli się kochać.
Miłość to także mądre słowa i czyny, które są dostosowane do sytuacji i zachowania drugiej osoby. Inaczej okazujemy miłość ludziom wrażliwym i szlachetnym, a inaczej egoistom czy uzależnionym. W miłości obowiązuje zasada: To, czy kocham ciebie, zależy ode mnie, ale to, w jaki sposób wyrażam miłość, zależy od Ciebie i od twojego postępowania. Zasada ta wynika z postawy Chrystusa. On ludzi dobrej woli uzdrawiał, rozgrzeszał, przytulał, stawiał za wzór, bronił przed krzywdą. Natomiast tych, którzy byli zatwardziali w złu, stanowczo upominał i wzywał do nawrócenia.

Cechy człowieka świętego

Świętość rodzi się z miłości. „Miłość jest duszą świętości” (KKK 826). Święty to ktoś, kto odkrył, że jest kochany przez Boga i że z pomocą Boga może stać się podobny do Tego, który jest Miłością. Święty żyje prawdą o sobie. Używa myślenia po to, żeby obserwować własne postępowanie i weryfikować, na ile zgodne jest ono z zasadami Ewangelii. Kocha Boga bardziej niż ludzi i dzięki temu mądrze kocha bliźnich.
Święty nie jest cierpiętnikiem. Przeciwnie, staje się podobny do Jezusa, który jest Radością i który przyszedł do nas osobiście po to, żeby Jego radość była w nas i żeby ta Jego radość w nas była pełna (por. J 15,11). Święty wie, że nawet jeśli czasem płacze czy jest prześladowany, to pozostaje na drodze błogosławieństwa i świętości, jeśli tylko kocha. Święty to ktoś, kto – podobnie jak Chrystus – umacnia ludzi szlachetnych, upomina błądzących, broni się przed krzywdzicielami, publicznie demaskuje ludzi przewrotnych,
a zażyłą przyjaźń buduje z tymi, którzy – jak Piotr – kochają bardziej niż inni.

Sprawdzian świętości

Święty to ktoś, kim fascynują się ludzie dobrej woli i kogo chcieliby zabić ludzie przewrotni. To ktoś czysty i dobry jak gołębica, a jednocześnie mądry i sprytny jak wąż. To ktoś mądrzejszy i sprytniejszy w czynieniu dobra i w komu­nikowaniu miłości, niż ludzie przewrotni sprytni są w czynieniu zła i w komunikowaniu kłamstwa. Święty w każdej sytuacji potrafi komunikować miłość i potrafi kochać heroicznie. Jego miłość nie ma jednak nic wspólnego z rozpieszczaniem, tolerowaniem zła czy naiwnym miłosierdziem. Święty wie, że kochane przez niego osoby nie staną się szczęśliwe, dopóki się nie nawrócą i dopóki same nie zaczną coraz bardziej kochać.
Święty to Boży mocarz, którego można zabić, ale którego nie można zastraszyć, złamać ani pokonać. To ktoś, kto swoim życiem doczesnym oraz swoim sposobem przechodzenia do wieczności potwierdza, że człowieka świętego nic i nikt nie może odłączyć od miłości Chrystusa (por. Rz 8,35).
Każdy małżonek powinien codziennie siebie i swoich bliskich mobilizować do takiej świętości. Jedynie wtedy jego rodzina będzie mogła być całkiem szczęśliwa, czyli taka,
w której każdy kocha każdego. ■