„Biskup Ameryki”wyniesiony na ołtarze
Połowa XX w. była okresem intensywnego, wręcz bezprecedensowego rozwoju technologicznego i ekonomicznego na całym świecie.
Wiek XX okazał się także świadkiem największych społecznych zawirowań i największej liczby śmierci zadanej istnieniom ludzkim. W obliczu tych wszechobecnych tragedii i budzących moralną niepewność późniejszych przemian abp Fulton J. Sheen wyłonił się jak prorok nadziei, dostarczający Amerykanom powodów do tego, by wierzyli, że życie rzeczywiście jest „warte przeżycia”.
Odtrutka na współczesne ideologie
Ten duchowny, ubrany w czarną sutannę, purpurowy płaszcz na ramionach i wydatny krzyż na piersi, co tydzień przyciągał rzesze widzów do śledzenia jego programów w telewizji. Dwukrotnie został uhonorowany statuetką Emmy za osobowość medialną roku. Prezydent USA chętnie zapraszał Sheena na świętowanie ważnych uroczystości państwowych.
Dzięki swojemu akademickiemu wykształceniu w dziedzinie filozofii i teologii oraz głębokiej wierze w Jezusa Chrystusa i w Jego Kościół katolicki abp Sheen wchodził w dialog z każdym istotnym tematem, dotyczącym ludzkiej egzystencji, jej nadziei i zagrożeń. W każdym przypadku jego komentarze odnosiły się do bogactwa zasobów wiary katolickiej. Był świetnie poinformowany i wykształcony, co czyniło go fascynującym nawet w oczach tych, którzy się z nim nie zgadzali. Czytelnicy i słuchacze odnajdywali w nim satysfakcjonującą pod każdym względem propozycję życia w najlepszej jakości. To jego dziedzictwo trwa nadal, gdyż jego książki i nagrania programów telewizyjnych pozostają szeroko dostępne, a on sam inspiruje kolejne pokolenia ludzi obdarzonych wrażliwością chrześcijańską, żyjących w kulturze postnowoczesności.
Nasz świat wciąż potrzebuje proroczego głosu Fultona Sheena. 100 lat od publikacji jego pierwszej książki i od nagrania pierwszej audycji radiowej słowa Sheena nadal oddziałują na tych, którzy korzystają z jego twórczości. Katolicy wiedzą, że do tego amerykańskiego Biskupa, który został wyniesiony na ołtarze 24 września 2026 r., mogą zwracać się bez najmniejszej obawy w sprawach dotyczących wiary katolickiej i umiejętności godnego życia. Twórczość Sheena stanowi odtrutkę – wręcz antidotum – przeciwko zlaicyzowanym trendom, jakie przeniknęły Amerykę i cały Zachód w ostatnich dziesięcioleciach i nadal to robią.
Spotkania z papieżami
Fulton Sheen wspomniał pewien znaczący epizod podczas jednej z audiencji u Pawła VI w Rzymie. Abp Sheen brał wówczas aktywny udział w Soborze Watykańskim II. Widział, jak wiele kosztuje Następcę św. Piotra bycie sternikiem Kościoła w takich okolicznościach. W pewnej chwili Papież w obecności Sheena napisał coś na karteczce, po czym zmiął ją i wyrzucił do kosza. „Zapytałem go, czy mogę ją wyciągnąć i zatrzymać. Kazałem ją oprawić i od tej pory wisi nad moim łóżkiem jako pamiątka”. Na kartce tej widniało odręcznie napisane zdanie Ojca Świętego: Nolo sine cruce crucifixum – „Nie chcę być ukrzyżowany bez krzyża”.
W liście, który abp Sheen dostał od Pawła VI z okazji 25. rocznicy święceń biskupich, jubilat znalazł stwierdzenie: „Nie możemy pominąć niezliczonych tysięcy dusz, które dzięki Tobie – jako autorowi, liderowi i kaznodziei – lepiej poznały Chrystusa Zbawiciela, przychylniej spojrzały na Jego Kościół na ziemi lub żarliwiej pokochały Boże i ludzkie prawdy… Absolutnie niemożliwe jest przytoczenie liczby osób, które czytały Twoje książki, słyszały Cię w radiu lub widziały w telewizji”. Ojciec Święty zdawał się wiedzieć dokładnie, co dzieje się wokół aktywności tego amerykańskiego ewangelizatora.
Piękne słowa abp Sheen znalazł także w liście napisanym do niego przez św. Jana Pawła II. Okazją była 60. rocznica jego kapłaństwa. Polski Papież napisał: „Bóg powołał Cię do głoszenia w niezwykły sposób Jego żywego słowa. Przyjąłeś to powołanie z wielką żarliwością i wykorzystałeś swoje liczne talenty do szerzenia Ewangelii Jezusa Chrystusa. Dzięki temu w ciągu sześciu dekad Twojej kapłańskiej posługi Bóg dotknął życia milionów mężczyzn i kobiet naszych czasów”.
Abp Sheen wyjątkowo cenił sobie postać polskiego Papieża. „Uważam, że Jan Paweł II przejdzie do historii jako jeden z największych papieży w dziejach Kościoła” – napisał w autobiografii. – „Jeśli przyjrzeć się historii chrześcijaństwa, można zauważyć, że mniej więcej co 500 lat mamy do czynienia z głębokim kryzysem. Pierwszy cykl pięciu stuleci zakończył się upadkiem Rzymu. Wtedy Bóg powołał wielkiego papieża – Grzegorza I.
Drugi 500-letni okres zakończył się około roku tysięcznego, czyli w czasach schizmy wschodniej, lecz również w czasach zaniku świętości w Kościele, w którym dominowały trzy źródła zła: rozwiązłość duchowieństwa, symonia, czyli kupczenie stanowiskami kościelnymi, oraz mianowanie biskupów przez książęta i królów. Wtedy Bóg powołał Grzegorza VII.
Pod koniec kolejnego okresu pięciu stuleci nastąpiło zerwanie jedności chrześcijańskiej. Ponownie widoczne było zepsucie wśród księży, a zakonnice powracały do stanu świeckiego. Wszyscy dostrzegali potrzebę reform. Część ludzi postanowiła reformować wiarę. Wielki papież, wywodzący się z zakonu dominikanów, Pius V, uratował Kościół wprowadzając w życie reformy Soboru Trydenckiego oraz wspierając działalność misyjną na całym świecie. Obecnie kończy się czwarty 500-letni cykl. Tym razem Bóg dał nam Jana Pawła II, który przyciąga uwagę całego świata, jak żadna inna osoba w historii ludzkości”.
Cenił w polskim Papieżu przede wszystkim umiłowanie wolności oraz mistykę wolną od polityki. Ta ostatnia cecha pozwala mu przyciągać wielu ludzi do Boga. Sheen odczuwał w tym względzie niezwykle mocną syntonię z Ojcem Świętym.
Dobrze pisał i mówił
Przepiękne, wzruszające zdjęcie, wykonane w nowojorskiej katedrze św. Patryka 2 października 1979 r., pokazuje dwóch naznaczonych trudem walki o wiarę w świecie pasterzy, trzymających się w objęciach. Jan Paweł II obejmował abp. Sheena, a on przytulał z wyraźnym wzruszeniem policzek do twarzy Ojca Świętego. Miał wówczas usłyszeć od Głowy Kościoła: „Dobrze pisałeś i mówiłeś o naszym Panu, Jezusie Chrystusie, byłeś wiernym synem Kościoła”.
Bez względu na to, z jaką ciemnością mierzył się świat, przesłanie bł. Fultona Sheena zawsze ukazywało chrześcijańską nadzieję w najczystszej postaci. Abp Sheen wierzył, że ludzkość żyje na progu jednego z wielkich duchowych przebudzeń w historii ludzkości. Razem z nim możemy poddawać się sile tej nadziei, która przenikała jego nauczanie, pozwalając, by przesłanie Jezusa Chrystusa stawało się naszą przewodnią rzeczywistością na następne stulecia i dalej. ■
