Niepokalana rodzi swojego Syna w duszach Jej oddanych

(…) Pewne jest, że Najświętsza Maryja Panna
jest Pośredniczką wszelkich łask. Nie ulega też żadnej wątpliwości, że każde nawrócenie niekatolika i każdy czyn uświęcający są dziełem łaski. Stąd też o tyle tylko można się spodziewać nawróceń i uświęceń, o ile dusza zbliży się do Pośredniczki wszelkich łask i otrzyma od Niej łaskę nawrócenia i uświęcenia.
Dlatego też „Rycerz Niepokalanej” ma szczególne zadanie w świecie zdobyć serca dla Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej, Matki wszelkiego nawrócenia i uświęcenia. (…)

Z listu do księży japońskich,
czytelników „Rycerza Niepokalanej”,
Nagasaki, marzec 1935 r., [Pisma, 550b]

(…) Mariologię studiować bardzo będzie do-
brze, ale pamiętajmy zawsze, że więcej poznamy Niepokalaną w pokornej modlitwie, w miłosnym doświadczeniu życia codziennego, niż z uczonych definicji, dystynkcji i argumentów (chociaż i tych zaniedbywać nie wolno). Ona jest tak kimś wzniosłym, tak bliskim Trójcy Przenajświętszej, że jeden z Ojców świętych nie waha się nazywać Ją „complementum Sanctissimae Trinitatis”, tj. „dopełnieniem Trójcy Przenajświętszej”*. Nic więc dziwnego, że rozum ludzki skończony gubi się, gdy Jej tajemnic docieka, a zarozumiała głowa głupieje jeszcze bardziej. (…)
Co dzień bardziej stawajmy się Niepokalanej i w Niej, i przez Nią Jezusowymi, Bożymi, a nie czasem obok Niej. Nie służymy Bogu Ojcu i Panu Jezusowi, i Niepokalanej, ale Bogu w Panu Jezusie i przez Pana Jezusa, a Panu Jezusowi w Niepokalanej i przez Niepokalaną. Czyli bezpośrednio, bezgranicznie i wyłącznie Niepokalanej. Z Nią zaś, w Niej i przez Nią Panu Jezusowi. A z Nim, w Nim i przez Niego Bogu Ojcu.
A Duch Święty?
On w Niepokalanej, jak Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej Syn Boży w Panu Jezusie. Z tą jednak różnicą, że w Panu Jezusie są dwie natury Boska i ludzka, a jedna osoba, Boska. Niepokalanej zaś i natura, i osoba różni się od natury i osoby Ducha Przenajświętszego. Zjednoczenie jednak to jest tak niewysłowione i doskonałe, że Duch Przenajświętszy działa tylko przez Niepokalaną swą Oblubienicę. Stąd Ona Pośredniczką wszystkich łask Ducha Przenajświętszego. A ponieważ każda łaska jest darem Boga Ojca przez Syna i Ducha Świętego, stąd nie ma łaski, co by nie była Jej własnością, daną Jej do dowolnego rozporządzenia.
Czcząc więc Niepokalaną, czcimy w szczególniejszy sposób Ducha Przenajświętszego, i tak jak łaska spływa na nas od Ojca przez Syna i Ducha Świętego, tak słusznie owoce tej łaski wstępują od nas do Ojca w porządku odwrotnym, tj. przez Ducha Świę­tego i Syna, czyli Niepokalaną i Pana Jezusa. Jest to prześliczny pierwowzór akcji i reakcji, równej i przeciwnej, jak głoszą nauki przyrod­nicze. (…)

Z listu do br. Salezego Mikołajczyka,
Nagasaki, 28 lipca 1935 r.,
[Pisma, 560]

  • Po raz pierwszy podobną formułę spotykamy u Hezychiusza z Jerozolimy (V w.): „universum Trinitatis complementum”. Autor podkreślił przy jej pomocy świętość Maryi: cała Trójca Święta zamieszkała w Matce Najświętszej. Później posługiwano się podobnymi formułami w innym znaczeniu, mianowicie na określenie ścisłych związków Maryi z poszczególnymi Osobami Trójcy Przenajświętszej. [Nie wszyscy teologowie przyjmują wspomnianą formułę – przyp. red.]. (…) Zwolennicy tytułu „Complementum SS. Trinitatis” wyjaśniają, że Maryja „uzupełnia” Trójcę Świętą je­dynie w sposób nieistotny i zewnętrzny. (…)

(…) Bo doprawdy, modlitwa to zapoznany,
a jednak najpotężniejszy środek do przywróce­nia pokoju w duszach, do dania im szczęścia, bo do zbliżenia ich do miłości Bożej. Modlitwa odradza świat. Modlitwa jest warunkiem nieodzownym odrodzenia i życia każdej duszy. Przez nią św. Terenia, nie opuszczając murów swego klasztorku, stała się patronką wszystkich misji i to nie tytularną tylko, jak dowodzi doświadczenie.
Módlmy się i my, módlmy się dobrze, módlmy się wiele i ustnie, i myślnie, a doświadczymy na sobie, jak Niepokalana coraz bardziej opanowywać będzie duszę naszą, jak coraz bardziej pod każdym względem będziemy się stawali Jej, jak znikać będą winy i słabnąć wady, jak łagodnie i potężnie zbliżać się będziemy coraz bardziej do Boga.
Działalność zewnętrzna jest dobra, ale oczywiście jest rzeczą drugorzędną i więcej niż drugorzędną wobec życia wewnętrznego, życia skupienia, modlitwy, życia osobistej miłości ku Bogu. Tylko przez modlitwę można osiągnąć ideał św. Augustyna: „Miłość Boga aż do wzgardy siebie” i to wzgardy nie tylko udawanej, ale prawdziwej, tak żebyśmy coraz lepiej poznając siebie, swoją nicość i swoje słabości, naprawdę i sami sobą gardzili i pragnęli, by inni też nas traktowali tak, jak na to zasługujemy.
W miarę jak sami coraz bardziej gorzeć będziemy miłością Bożą, i drugich tą miłością zapalać będziemy mogli.
Papier się kończy, niech więc i ja zakończę. Módlcie się i za mnie, bym też nasamprzód sam czynił to, co Wam polecam.
Niech Wam, Drogie Dzieci, Niepokalana zawsze i wszędzie we wszystkim błogosławi, niech Was przytuli do swego matczynego Serca we wszystkich utrapieniach, pokusach i trud-
nościach, niech Wam wszystkim i każdemu z osobna zsyła bardzo wiele pokoju, tego wewnętrznego pokoju duszy, o którym świat nawet pojęcia nie ma [por. J 14,27], niech doda odwagi, by żaden z Was nie wycofał nic z ofiary złożonej dla Niej w akcie poświęcenia, by Ona sama swobodnie całym naszym życiem, śmiercią i wiecznością dysponować mogła
i wszystkimi władzami i duszy, i ciała, i całą naszą istotą.

Z listu do klasztoru w Nagasaki,
Niepokalanów, 10 września 1940 r.,
[Pisma, 784] ■