Uchodźcy w Rzeczypospolitej – prawa i obowiązki

Uchodźcy w Rzeczypospolitej – prawa i obowiązki

Jako chrześcijanie, patrzymy na zjawisko migracji przez pryzmat miłości. Kierują nami wezwanie Chrystusa: „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” (Mt 25,35) oraz roztropność i sprawiedliwość, które wymagają poszanowania prawa państwa przyjmującego.

Polska – na przestrzeni ostatnich lat – z kraju w dużej mierze emigranckiego przekształciła się w państwo przyjmujące setki, tysiące, czy wręcz miliony ludzi szukających schronienia, pracy i bezpiecznej przyszłości.

Godność osoby ludzkiej

W refleksji prawnej, także w kwestii imigracji, punktem wyjścia jest zawsze godność osoby ludzkiej. To ona – jak wielokrotnie przypominał św. Jan Paweł Wielki – stanowi źródło praw obywatelskich i praw człowieka. W polskim porządku prawnym status uchodźcy i migranta regulowany jest m.in. przez Konstytucję RP, ustawę o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a w wymiarze międzynarodowym – przez Konwencję Genewską z 1951 r.

Z tych aktów prawnych wynika kategoryczny zakaz zawracania uchodźcy do kraju, w którym jego życie, zdrowie lub wolność byłyby zagrożone ze względu na rasę, religię, narodowość czy przekonania polityczne. Cudzoziemiec uciekający przed wojną lub prześladowaniem ma w Polsce prawo do ubiegania się o ochronę międzynarodową. Z tym uprawnieniem wiąże się szereg innych, twardych praw: prawo do opieki medycznej w stanach nagłych, prawo do zabezpieczenia podstawowych potrzeb socjalnych w ośrodkach dla cudzoziemców, a z czasem – prawo do dostępu do rynku pracy i edukacji dla małoletnich dzieci.

Św. Jan Paweł Wielki w orędziu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy (2001 r.) podkreślał z mocą: „Kościół uważa za swoje zadanie chronienie godności każdego człowieka, niezależnie od jego pochodzenia, statusu prawnego czy wyznania”.

Nie tylko prawa, ale i obowiązki

Prawo naturalne i stanowione uczy nas jednak, że nie ma uprawnień bez obowiązków. Goszcząca Rzeczpospolita nie jest przestrzenią niczyją ani kulturową próżnią. Jest wspólnotą polityczną, historyczną i prawną, która ma prawo wymagać od swoich gości poszanowania własnych reguł.

Art. 82 Konstytucji RP stwierdza jednoznacznie: „Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne”. Z kolei Art. 83 rozciąga wymóg przestrzegania prawa na każdego: „Każdy, kto znajduje się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej, obowiązany jest do przestrzegania jej prawa”. Słowo „każdy” obejmuje tu bez wyjątku uchodźców, migrantów zarobkowych i turystów.

W praktyce obowiązek ten oznacza nie tylko konieczność przestrzegania kodeksu karnego czy drogowego. To także prawny wymóg legalizacji pobytu, płacenia podatków od podjętej pracy oraz poszanowania porządku publicznego.

W tym miejscu warto przywołać niezwykle wyważoną i proroczą naukę Papieża Polaka z tego samego orędzia z 2001 r. Św. Jan Paweł Wielki zauważył, że choć gospodarze powinni szanować kulturę przybyszów, to również migranci mają obowiązek poszanowania tożsamości kulturowej, religijnej i prawnej narodu, który ich gości.

Uchodźca, przyjmując schronienie, bierze na siebie moralny i prawny obowiązek dbania o dobro wspólne polskiego społeczeństwa, szacunku dla naszej tradycji chrześcijańskiej oraz nienaruszania pokoju społecznego.

Przykład Ojca Maksymiliana

Jeśli szukamy wzoru, jak w praktyce łączyć radykalne miłosierdzie z roztropnością i porządkiem, wzrok nasz musi skierować się ku św. Ojcu Maksymilianowi M. Kolbemu i Jego Niepokalanowowi. Kiedy jesienią 1939 r. wybuchła wojna, Klasztor Franciszkanów stał się schronieniem dla blisko 3 tys. uchodźców – w większości zresztą Żydów, wyrzuconych ze swoich domów przez niemieckiego okupanta.

Św. Ojciec Kolbe nie pytał ich o wyznanie czy pochodzenie. Otworzył bramy klasztoru, realizując prawo miłości w stanie wyższej konieczności. Ale Niepokalanów pod Jego wodzą nie stał się miejscem chaosu. Ojciec Kolbe doskonale rozumiał, że w wielkiej zbiorowości musi panować ład. Wymagał od uchodźców przestrzegania ustalonych w klasztorze reguł, dbałości o higienę, wzajemnej pomocy i pracy na rzecz wspólnoty, która ich żywiła. Narzucił rygor, który paradoksalnie zapewniał przetrwanie.

To niezwykle ważna lekcja dla współczesnej polityki migracyjnej i prawnej Rzeczypospolitej. Ewangeliczna gościnność, do której wzywa nas Kościół, nie polega na naiwności. Udzielenie komuś azylu to przyjęcie go pod swój dach, a pod naszym dachem panują nasze zasady. Tak jak św. Ojciec Maksymilian organizował życie uchodźców wokół obowiązków i szacunku dla miejsca, tak państwo polskie ma prawo i obowiązek organizować życie migrantów wokół Konstytucji RP.

Z punktu widzenia publicystyki prawnej, instytucja azylu jest swoistą umową społeczną, zawartą między państwem a człowiekiem w potrzebie. Państwo mówi: „Zapewnię ci bezpieczeństwo, godne warunki i wolność”. Przybysz odpowiada: „Będę przestrzegał twojego prawa, szanował twój język i kulturę, i własną pracą dołożę się do twojego rozwoju”. Złamanie tej umowy przez którąkolwiek ze stron rodzi niesprawiedliwość. Gospodarz odrzucający potrzebującego grzeszy brakiem miłosierdzia. Przybysz łamiący prawo gospodarza nadużywa jego zaufania i naraża się na prawne konsekwencje – łącznie z deportacją, którą prawo polskie i unijne przewiduje dla osób zagrażających bezpieczeństwu państwa.

Przykład Świętej Rodziny

W „Rycerzu Niepokalanej” nie możemy zatrzymać się jedynie na paragrafach i socjologicznych analizach. Zjawisko wielkich ruchów ludnościowych, niosących ze sobą zderzenie kultur, dramat ucieczki przed śmiercią, ale czasem też ludzki oportunizm i cynizm grup przestępczych, trudniących się przemytem ludzi, to pole potężnej walki duchowej.

Dla nas, rycerzy Niepokalanej, wezwaniem na dziś jest patrzenie na każdego przybysza przez Serce Maryi. Niepokalana, która sama znalazła się w obcym Egipcie, zmuszona do ucieczki z Dzieciątkiem i św. Józefem przed morderczym gniewem Heroda, doskonale zna smak tułaczki. Ale Święta Rodzina, będąc na wygnaniu, żyła z godnością, szanując prawa ziemi, która ich przyjęła, i utrzymując się z uczciwej pracy św. Józefa. Opuściła natomiast Egipt i powróciła do ojczyzny, gdy ustało fizyczne niebezpieczeństwo zagrażające życiu Chrystusa Pana.

Oto ostateczny wzór do naśladowania dla tych, którzy dziś znajdują w Polsce swój tymczasowy lub stały dom. Prawdziwa opieka prawna nad migrantami to nie tylko dawanie im świadczeń, ale również formowanie ich do odpowiedzialności obywatelskiej. Jako Polacy i katolicy, nie możemy ulegać ani bezdusznej ksenofobii, widzącej w każdym obcym wroga, ani zlaicyzowanej poprawności politycznej, która w imię fałszywej litości zawiesza egzekwowanie prawa.

Budujmy w Polsce porządek oparty na prawdzie i miłości. Wymagajmy szacunku dla naszego prawa i kultury, bo tylko w ten sposób możemy skutecznie chronić państwo, które pozostaje bezpiecznym schronieniem. Ofiarujmy uchodźcom chleb i prawne bezpieczeństwo, ale wymagajmy od nich szacunku dla stołu, przy którym ich sadzamy. Tylko takie podejście – zakorzenione w myśli św. Jana Pawła Wielkiego i bohaterstwie św. Ojca Maksymiliana – jest godne państwa o tysiącletniej tradycji chrześcijańskiej.