Piękna Pani z Lourdes
Objawienia – Dzień po dniu
21 luty 1858, niedziela
W środę rozpoczął się Wielki Post. Bernadetta wczesnym rankiem w otoczeniu sporego tłumu swoim zwyczajem udaje się do groty. Przy grocie także czeka już na nią wielka liczba osób. Pośród nich pojawiają się także miejscowi żandarmi, którzy przez 15 minut obserwują zachowanie młodej Wizjonerki i otaczających ją ludzi. Pośród wielości osób pojawia się również – sceptyczny jak dotąd doktor Dozous, który raczej omija kościół (chyba, że są chrzciny, ślub lub pogrzeb). Jego niespodziewane pojawienie się w tym świętym miejscu ma na celu obnarzenie i udowodnienie choroby Bernadetty. Badając jednak w czasie trwania ekstazy puls i oddech małej Soubirous z niedowierzaniem stwierdza, że nie znajduje żadnej anomalii w reakcjach fizjologicznych dziewczynki (puls i oddech były normalne – nie przyśpieszone, jak u osób z zaburzeniami psychicznymi). W tym dniu Bernadetta przyjmuje od Pani polecenie, by modlić się za grzeszników. Oto pierwsze przesłanie płynące z Lourdes: modlić się o nawrócenie grzeszników. Chrystus bowiem nie przyszedł na ten świat, by świat sądzić, lecz, by go zbawić (por. J 12.47). Chrześcijanie mają być kontynuatorami zbawczej misji Jezusa. Przypomina o tym właśnie Jego Matka za pośrednictwem małej Soubirous.
Tego dnia w lurdzkim magistracie odbyła się debata najwyższych czynników miasteczka, którzy podjeli decyzję, by jak najszybciej zakończyć całą sprawę groty i zmusić małą Soubirous do odwołania wszystkiego. Po Mszy świętej Bernadetta zostaje wezwane przed oblicze cesarskiego prokuratora Jakuba Vitalisa Dutour. Ten podejrzewał dziewczynkę przede wszystkim o oszustwo, gdyż – jak powszechnie było wiadomo – jej biedni rodzice nie mając środków do życia, mogli z fałszywych objawień czerpać korzyści majątkowe. Przypuszczał, że opowieści małej Soubirous wzbudzając litość, będą jednocześnie otwierać portfele naiwnych ludzi. Wytknął dziewczynce, że przez pewien czas mieszkała u bogatej dziedziczki pani Millet. Bernadetta ze spokojem odpowiadała na wszystkie pytania prokuratora i ten z każdą chwilą zaczynał coraz bardziej jej wierzyć. Ostateczna jednak decyzja należała do urzędników miejskich. Przesłuchanie nie wykazało wprawdzie niczego, o co prokurator podejrzewał dziewczynkę, ale nadal miał wątpliwości: czy dziewczynka nie jest przez kogoś umiejętnie sterowana lub czy też sama nie ulega złudzeniom czy chorobie psychicznej. Z urzędu prokuratorskiego Bernadetta poszła do domu. Pod wieczór udała się do kościoła na Nieszpory, po których została zatrzymana przez komisarza Jacomet`a – tego samego, który kiedyś uwięził jej ojca – i towarzyszącego mu strażnika polowego Piotra Callet`a. Komisarz nawykły do wydobywania zeznań od przestępców, użył całej swej przebiegłości, by tak zmanipulować dziewczynkę, aby sama zadała kłam własnym słowom. Ona jednak pozostała niezmiennie prawdziwa w swoich zeznaniach, cierpliwie korygując treść przeczytanego jej protokołu z przesluchania. Nie mając już żadnych argumentów Jacomet zaczął straszyć ją więzieniem. Dziewczynka pozostała niewzruszona. W końcu przyszedł po nią ojciec. Wtedy Komisarz skierował ostrze swych gróźb pod adresem ojca, który obiecał, że córka już więcej nie pójdzie do groty.
Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany by dodawać komentarze.