Z dzieła pt. Chwała Maryi św. Alfonsa Marii Liguoriego
„(…) wielbienie Maryi jest źródłem nieprzebranym, które im bardziej rozszerzać, tym ono pełniejszym się staje, a im więcej je napełniać, tym się ono więcej szerzy”. To znaczy, że Przenajświętsza Panna jest istotą tak wzniosłą, tak szczytną, że chociażby się Ją wielbiło i wychwalało według wszelkiej możności ludzkiej, to jeszcze by się nie dopełniło tego, co się Jej pod tym względem należy. (…)
Kogo się miłuje, o tym się chętnie i często mówi i pochwały się mu oddaje, gdyż pragniemy, aby wszyscy kochali i wychwalali tych, których sami wysoko cenimy. Słabo więc miłują Maryję ci, którzy poczytując się za Jej miłośników, nieczęsto jednak o Niej mówią i nie starają się, aby Ją i inni miłowali. Nie tak postępują prawdziwi tej najukochańszej Pani naszej wielbiciele: ci pragnęliby wszędzie głosić Jej chwałę i wszystkich pobudzić ku Jej umiłowaniu. Toteż gdzie tylko nadarza się im ku temu sposobność, czy to publicznie, czy w towarzyskich stosunkach, we wszystkich sercach usiłują rozniecać błogosławione płomienie, którymi sami pałają ku najdroższej Królowej swojej.
Owoce nabożeństwa do Niepokalanej
Aby też przekonać się o wielkich pożytkach, jakie i sami odnosimy, i jakimi i wiernych obdarzamy, rozpowszechniając nabożeństwo do Przenajświętszej Panny, posłuchajmy, co o tym mówią Ojcowie Kościoła i inni najznakomitsi, zarówno nauką, jak i świątobliwością pisarze katoliccy.
Według św. Bonawentury wszyscy, którzy gorliwie głoszą chwałę Maryi, dostaną się niechybnie do Nieba, co stwierdza Ryszard od św. Wawrzyńca, który powiada, że „czcić Królową Anielską to zaskarbiać sobie życie wiekuiste, gdyż – dodaje – ta Pani nasza, wywdzięczając się najhojniej, nie omieszka uczcić w przyszłym życiu każdego, który Ją czcił w teraźniejszym”. (…)
„Raduj się więc, duszo moja – powiada św. Bonawentura, niezmordowany w ogłaszaniu wielkiej chwały Matki Bożej – raduj się w Niej, gdyż nieprzeliczone dobra zgotowane są dla gorliwych Jej wielbicieli”. „Gdy księgi Pisma Świętego – przywołuje inny znowu autor – pełne są pochwał Maryi, sercem więc i ustami nie przestawajmy wielbić tej Boga naszego Matki, aby nas Ona do radości wiekuistych zaprowadziła”.
Czytamy w objawieniach św. Brygidy, że bł. Remigiusz, biskup, zwykł był każde ze swoich kazań zaczynać od pochwalenia Maryi. Pewnego razu Przenajświętsza Panna ukazała się św. Brygidzie i tak do niej przemówiła: „Powiedz temu prałatowi, który ma zwyczaj oddawać mi chwałę przy rozpoczęciu każdego swego kazania, że będę mu Matką, duszę jego przedstawię Panu Bogu i że szczęśliwą śmiercią zejdzie z tego świata”. I rzeczywiście, umarł on świątobliwie, modląc się i opływając w pokój niebieski.
Piszą także o pewnym dominikaninie, który miał zwyczaj przy końcu każdego kazania mówić o Maryi, że mu się Ona objawiła przy śmierci, obroniła go od szatanów, pokrzepiła na duchu i sama wprowadziła do Nieba błogosławioną duszę jego. Świątobliwy Tomasz á Kempis przedstawia Maryję polecającą Bożemu Synowi swojemu każdego z tych, którzy Jej chwałę głoszą, i w te słowa przemawiającą: „Synu! Zmiłuj się nad duszą sługi Twojego, miłośnika i wielbiciela mojego”.
Co do pożytków, jakie stąd wierni odnoszą, św. Anzelm powiada, że gdy przeczyste łono Maryi stało się drogą, którą Syn Boży zstąpił z Nieba, aby grzeszników zbawić, jakżeby głoszenie Jej chwały nie miało być najskuteczniejszym środkiem przyprowadzenia tychże grzeszników do pokuty i do otrzymania zbawienia.
A jeśli tak jest w istocie, jak sądzę, a nawet nie wątpię, i czego dowiodę w rozdziale V niniejszego dzieła, że wszelkie łaski dostają się nam przez ręce Maryi i że każdy ze zbawionych zbawia się nie inaczej, jak za pośrednictwem tej Matki Boga naszego, więc można powiedzieć, czyniąc z tego wniosek konieczny, że zbawienie wszystkich ludzi zależy od głoszenia chwały Przenajświętszej Panny i od ufności, jaką mieć należy w Jej pośrednictwie. (…) używając tego środka, św. Bernardyn ze Sieny rozbudził wiarę i rozpowszechnił wysoką pobożność we Włoszech, a św. Dominik tyle kraju nawrócił. (…)
Miłosierdzie Maryi dla grzeszników
A i my sami, którzy w ustawach naszych mamy nakazaną naukę o Matce Bożej podczas misji, możemy zaświadczyć najsumienniej, że zwykle żadna nauka nie pobudza tak skutecznie do skruchy i nie sprowadza tylu pożytków, ile kazanie o miłosierdziu Maryi.
I mówię o miłosierdziu Maryi, gdyż według słusznej uwagi św. Bernarda wychwalamy co prawda Jej pokorę, wielbimy Jej dziewictwo, lecz dlatego, żeśmy nędznymi grzesznikami, co najbardziej nas porusza i garnie do Niej, to gdy słyszymy głoszone Jej miłosierdzie. I bez wątpienia Jej to miłosierdzie trafia najłatwiej do naszego serca, Jej miłosierdzie najczęściej na pamięć sobie przywodzimy i najczęściej go wzywamy. ■



