Pragnę podziękować Matce Bożej za wysłuchane prośby i otrzymane łaski. Ostatnio modliłam się na różańcu o większą wiarę dla narzeczonego mojej krewnej, która o to prosiła. Jaką radość miałam, gdy przez Internet zobaczyłam, że w czasie Mszy świętej ślubnej przyjął on wraz z młodą żoną Komunię świętą (USA). Jeszcze raz gorąco dziękuję Bożej Rodzicielce, Niepokalanej Maryi – za tę wielką łaskę dla młodego człowieka.
Czytelniczka ‒ babcia Anna
Chciałabym spełnić daną obietnicę i podziękować na łamach „Rycerza Niepokalanej”. Już drugi raz dziękuję publicznie. Pierwszy raz, jako młoda mama, a teraz babcia. Synowa, będąc w ciąży, prawie od samego początku źle się czuła. Miała częste bóle głowy, wysokie ciśnienie, wymioty. Ciąża była zagrożona wcześniejszym rozwiązaniem. Występowało ryzyko rzucawki i zahamowania wzrostu płodu. W tym trudnym czasie było wiele modlitw o szczęśliwe rozwiązanie. To maleństwo ofiarowałam Bogu i Niepokalanej. Ufność Bogu w połączeniu z modlitwą czyni cuda. Wnuk Leon urodził się zdrowy i o czasie. Równocześnie proszę o cudowną opiekę i o wsparcie w niełatwej codzienności.
Rycerka Joanna N.
Serdecznie dziękuję Matuchnie Najświętszej za wybawienie mnie z opresji. Wiele lat temu, gdy byłam młodą mężatką, wracałam z pracy do domu rowerem przez las. Zaatakował mnie jakiś mężczyzna i chwytając za szyję, ciągnął w zarośla. Krzyknęłam, ale głos uwiązł mi w gardle. Jednak zdążyłam jeszcze pomyśleć: „Matko Boska, ratuj mnie!”.
Nastała cisza i gdy się ocknęłam, nikogo nie było – a mnie nic się nie stało. Po tym zdarzeniu byłam w depresji i nadal się leczę. Ale wiem, że to był cud za wstawiennictwem Matki Najświętszej. Dziękuję!
Czcicielka Irena
Chcę podziękować Matce Najświętszej, Panu Jezusowi, św. Janowi Pawłowi II oraz wszystkim Świętym za moje życie. 22 lutego skończyłam 90 lat. Z mężem przeżyłam 19 lat, po ciężkiej chorobie zmarł. Syn miał 6 lat, córki 16 i 18 lat. Półtora roku wcześniej byłam operowana na nogi i kręgosłup. Z trudem odwiedzałam męża w szpitalu, zawsze z pocieszeniem. Kiedy leżącemu pomagałam się golić, z moich oczu uciekły łzy, a on mnie złapał za rękę: „Ty musisz żyć, dzieci są”.
Przeszłam jeszcze wiele chorób i operacji. Cieszę się życiem, nigdy nie narzekam. Mam 13 wnuków, 18 prawnuków. Za wszystko Panu Bogu dziękuję, i za to, że sama mogę napisać moje przemyślenia. Ręce sprawne, chodzę z pomocą balkonika. Od 1981 r. prenumeruję „Rycerza”.
Maria ■



