„Instrukcja obsługi” współmałżonka

„Instrukcja obsługi” współmałżonka

Gdy kupujemy pralkę, dostajemy obszerną instrukcję; do postępowania wobec współmałżonka – wytycznych niewiele. Po miesiącu miodowym słyszymy: „Radźcie sobie, jak potraficie”. Po latach może okazać się, że nasze dramaty wynikają z nieznajomości kilku prostych zasad.

Amerykański mówca i autor książek z zakresu życia małżeńskiego Mark Gungor zebrał porady dla małżonków w formie żartobliwych „praw fizyki małżeńskiej”. Dlaczego akurat tak? Ponieważ są to prawa uniwersalne, jak prawa fizyki, i działają niezależnie od tego, czy w nie wierzymy.

Poproś drugi raz

Męski umysł działa inaczej niż kobiecy. M. Gungor zauważa, że większość kobiet zapamiętuje prośby, które usłyszały. Kobiety są z natury nastawione na relacje, dlatego pamiętanie próśb innych jest ważne.

M. Gungor w słynnym wykładzie o dwóch mózgach – kobiecym i męskim, zaznacza istnienie stanu męskiego umysłu, który nazwał „pustym pudełkiem”. To stan relaksu, resetu, w którym nie dzieje się dokładnie nic. Ulubiony stan umysłowy, towarzyszący np. wędkowaniu. „O czym myślisz?” – pyta żona. Odpowiedź brzmi: „O niczym” i jest to prawda. Gungor podkreśla, że kobiece umysły są o wiele bardziej skomplikowane, wielozadaniowe i nieustannie czynne.

„Trzeba zrobić remont kuchni” – myśli kobieta i przetwarza to na wiele sposobów. Mówi o tym mężowi. Jak podkreśla Mark – mówi to raz. A u męża? Prośba wpada jednym uchem, przelatuje przez „puste pudełko” i wypada drugim. Co oznacza, że mąż potrzebuje prośbę usłyszeć kilkakrotnie, by ją w ogóle zarejestrować. Stąd naprawdę prosta rada Gungora: powtórz prośbę tym samym tonem, jakim prosisz kelnera o dolewkę kawy. I dodaj korzyść, np.: „Po remoncie kuchni będzie miejsce na air fryer, co oznacza nowe, pyszne potrawy”. To działa na męski mózg jak magnes.

Zacznij od streszczenia

Typowa rozmowa małżeńska wygląda mniej więcej tak: żona zaczyna – „Bo wiesz, spotkałam dzisiaj Kaśkę, tę od Nowaków, co jej córka zdawała w tym roku maturę…”. Mąż po 30 sekundach nie wie, czy rozmowa będzie o Kaśce, maturze czy jeszcze o czymś innym – więc wyłącza odbiór. To znów kwestia konstrukcji męskiego umysłu, a konkretnie jego jednozadaniowości. Stąd porada autora dla żon: rozpoczynaj rozmowę od streszczenia – „Mam jedną sprawę, zajmie 10 minut, chodzi o ferie dzieci, potrzebuję twojej decyzji”. Nagle okazuje się, że mąż słucha, pamięta i decyduje.

M. Gungor zwraca też uwagę, że mężczyźni komunikują się inaczej niż kobiety. Ci z reguły rozmawiają, bo potrzebują porady, podpowiedzi lub chcą się podzielić pomysłem, opinią na ważny temat. Z kolei u kobiet często rozmowa nie ma na celu uzyskania porady, a raczej uporządkowanie pewnych myśli (na głos) lub zwyczajne wygadanie się. A zatem, jeśli żona potrzebuje wysłuchania, warto też to zapowiedzieć: „Nie musisz niczego naprawiać, po prostu posłuchaj”.

Kobiety i mężczyźni inaczej odpoczywają

Kobiety często odpoczywają myśląc o różnych sprawach, a stres odreagowują rozmawiając o problemie. Z kolei dla mężczyzny odpoczynek to zanurzenie się w swoim „pustym pudełku”. Bez zrozumienia tej różnicy obieramy kurs prosto do konfliktu. Mark zauważa, że w sytuacji stresowej dajemy sobie nawzajem rady, które świetnie działają na nas, ale u płci przeciwnej wywołują palpitację.

„Widzę, że jesteś zestresowany” – zauważa żona i daje mężowi z dobroci serca najlepszą radę: „Opowiedz mi, co czujesz”. W tym momencie stres męża wspina się na nowe maksimum – nie dość, że ma problemy, to jeszcze ma mówić o uczuciach. Ale to działa w drugą stronę. Żona mówi: „Jestem zestresowana”, a mąż daje jej z miłości najlepszą poradę, która mu pomaga: „Po prostu o tym nie myśl”, i szlag ją trafia.

Praktyczny wniosek dla żon: kwadrans „niczego” po pracy to nie ucieczka od problemu, tylko serwisowanie sprzętu. Praktyczny wniosek dla mężów: powiedz jej wprost – „Daj mi 15 minut, a potem jestem cały twój”. I bądź. A w drugą stronę: jeśli żona opowiada o swoich problemach, nie musisz od razu ich rozwiązywać. Najprawdopodobniej wystarczy, że wysłuchasz.

Okazuj żonie miłość

Kobiety budują więź rozmową; mężczyźni mówią, żeby przekazać informację – a gdy informacji brak, milczą z czystym sumieniem. To jak w starym dowcipie. Żona mówi do męża z pretensją: „Bo ty mi już nie mówisz, że mnie kochasz”, na co mąż: „Powiedziałem ci to już 15 lat temu, jak coś się zmieni, dam znać”. To kolejna różnica między płciami. M. Gungor bardzo zachęca do drobnych, lecz częstych oznak miłości. 10 róż – po jednej przez 10 tygodni zamiast całego bukietu kupionego raz na ruski rok.

Współmałżonek „zamiast” czegoś innego

M. Gungor odkrywa rzecz, którą kobiety wiedzą sercem, a mężczyźni przyjmują z niedowierzaniem: żona nie ma pretensji o mecz, ryby ani o grę online. Ma żal o to, że mecz, ryby i gra pojawiają się zamiast niej. Kobieta najgłębiej ze wszystkiego pragnie być wybierana – nie raz, na ślubnym kobiercu, tylko regularnie. Dlatego najtańsza inwestycja w relację brzmi: „Wyłączam to, bo wolę porozmawiać z tobą”. Kluczowe jest, żeby żona zobaczyła, że mąż realnie coś odłożył, z czegoś zrezygnował – dla niej. Żona, która czuje się wybierana, sama wypycha męża na ryby. Bo już nie są dla niej konkurencją.

Szacunek dawaj „z góry”

Czego najbardziej pragnie mąż? Szacunku – i to, uwaga! bezwarunkowego (tak jak żona pragnie bezwarunkowej miłości). Wiele żon traktuje jednak szacunek jak premię: poprawi się, zasłuży, to dostanie. Tymczasem szacunek działa na mężczyznę jak tlen – odcięty „do czasu wykazania się”, mężczyzna dusi się, a to powoduje, że się odsuwa, izoluje i ucieka tam, gdzie czuje się szanowany.

Autor proponuje żonom: powiedz mężowi jedno zdanie czystego uznania dziennie. Na przykład: „Podziwiam, jak ty to ogarnąłeś” – i nie doklejaj żadnego „ale”. Samo, czyste „doceniam cię” bez psucia tego moralizowaniem. Mądra żona nie rezygnuje z wpływu na męża. Ona wie, że drzwi do wpływu otwiera się klamką szacunku, a nie taranem krytyki.

Kłóćcie się o jedno pudełko naraz

Para, która nigdy się nie kłóci, to para, w której ktoś skapitulował. Konflikt jest w małżeństwie nieunikniony i, dobrze prowadzony, wzmacnia relację. Najprostsza zasada uczciwej kłótni brzmi: jeden temat naraz. Dorzucanie do sporu o zalaną po kąpieli łazienkę przewinień z roku 2019 M. Gungor nazywa „zlewem kuchennym” – pakujemy tam wszystkie resztki, jak leci. Rezultatem będzie narastanie konfliktu. Jeśli zajmiecie się jednym problemem naraz – zwiększacie prawdopodobieństwo jego rozwiązania. Druga zasada dobrej kłótni jest jeszcze prostsza: zacznij od zdania – „Chcę rozwiązać problem, a nie wygrać z tobą”.

Urządź pogrzeb swoim oczekiwaniom

M. Gungor opisuje kobietę, która przez osiem lat małżeństwa żyła w ciągłym rozczarowaniu, bo mąż nie miał szans sprostać jej wyobrażeniom. Aż pewnego dnia spisała wszystkie oczekiwania, z którymi weszła w małżeństwo, włożyła kartki do pudełka po butach, wzięła męża za rękę i urządzili tym kartkom pogrzeb w ogrodzie. Wykopali dołek, wsadzili pudełko, zakopali. Po 25 latach mówiła, że od tamtego wieczoru jest szczęśliwa. Brzmi groteskowo? Być może. Ale ta metafora jest mocna i zapada w pamięć. Chodzi o to, by pochować oczekiwanie, że jeden człowiek zaspokoi wszystkie nasze potrzeby. Tego nie udźwignie nikt. Mamy prawo do realistycznych oczekiwań – wierności, miłości, uczciwości małżeńskiej. Niekoniecznie, że mąż stanie się ideałem i najlepszą przyjaciółką swojej żony.

Porady wydają się proste. A jednak wiele par nie stosuje żadnej z nich. Małżonkowie oczekują, że zmieni się ta druga osoba. Nie zmienimy drugiej osoby, możemy zmienić siebie i sposób, w jaki reagujemy na wyzwania małżeńskie. Przede wszystkim przez zrozumienie różnic. Dlatego zapraszam, by wypróbować po jednej zasadzie tygodniowo i sprawdzić, co się wydarzy. ■

Tekst powstał na podstawie książki Marka Gungora pt. Więcej śmiechu dla dobra małżeństwa, Vocatio, 2016.