O Cebreiro żegnało nas chłodem, wiatrem i nieustającym deszczem. Światło czołówki rozcinało ciemność, a po chwili dołączyła do mnie pątniczka z Korei – w milczeniu, krok za krokiem, przebijaliśmy się przez mgłę i las.
Autor: o. Ryszard Koczwara (o. Ryszard Koczwara)
Camino Levante dzień 36
O 6:45, w towarzystwie pątniczki z Chile, wyszliśmy na szlak. Nad nami wisiało gęste niebo, zasnute chmurami — ani gwiazd, ani księżyca, tylko snop światła z czołówki, który przecinał mrok jak cienki promień nadziei.
Camino Levante dzień 35
Poranek w Ponferradzie zaczął się mokro. Jeszcze zanim słońce zdążyło przebić się przez ciężkie, jesienne chmury, z dachu albergue spływały pierwsze krople deszczu. Jeden z pielgrzymów wstał o szóstej...
Camino Levante dzień 34
Zimne powietrze jeszcze przed świtem wypełnia kamienne zaułki Foncebadón. Kiedyś ta miejscowość była tylko kilkoma zrujnowanymi domami, dziś przypomina małe górskie miasteczko z duszą...
Camino Levante dzień 33
Poranek w Astordze zaczął się spokojniej niż planowałem. Miałem wyruszyć o siódmej, ale zostałem na wspólnych modlitwach z braćmi — i dobrze. Camino nie znosi pośpiechu.
Camino Levante dzień 32
O 5:30 wyszliśmy z albergue, razem z moimi hiszpańskimi towarzyszami drogi. Noc jeszcze trwała, a niebo rozświetlał jedynie cienki rogalik księżyca, który nie mógł się równać z naszymi czołówkami, tnącymi mrok jak miecze pielgrzymów.
Camino Levante dzień 31
Pierwszym zadaniem było… przejście przez samo Alija del Infantado. Miasteczko ciągnie się dobrych kilka kilometrów – najpierw bruk, potem kaplica i cmentarz, aż wreszcie na wzgórzu wita krzyż św. Jakuba....
Camino Levante dzień 30
Za ostatnimi domami poczułem się trochę jak Alicja przechodząca przez lustro — po drugiej stronie miasta wszystko się zmieniło. Wczoraj bezkresne ścierniska, a dziś zielone pagórki, dębowe lasy i zapach ziemi po rosie.
Camino Levante dzień 29
Krajobraz szeroki jak morze: pola po horyzont, niektóre przeorane, a gdzieniegdzie rozsiany obornik na ścierniskach, co dodawało swojskiego wiejskiego klimatu. Czuć już jesień. Pierwszą miejscowość minąłem w ciszy.
Camino Levante dzień 28
Słońce dopiero zaczynało ogrzewać kamienne mury, a ja ruszyłem w drogę, która znów przez długi czas biegła równolegle do autostrady – widać ją było i słychać, jak wiernego towarzysza pielgrzyma...









