„BŁOGOSŁAWIONA JESTEŚ…”

25 marca podczas Mszy świętej czytamy: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami” (Łk 1,28). Słowa te powracają, gdy rano i wieczorem włączamy modlitwę Zdrowaś Maryjo do naszego pacierza. Wybrzmiewają wraz
z dzwonami podczas modlitwy Anioł Pański. A dla wielu wyznaczają rytm bicia serca w trakcie przesuwania paciorków różańca. Przyzwyczailiśmy się do nich do tego stopnia, że gubimy ich znaczenie. A może rzadko podejmujemy trud pogłębionej nad nimi refleksji.
Papież Benedykt XVI w jednym ze swoich rozważań przed modlitwą Anioł Pański – ukazując Osiem Błogosławieństw jako nowy program życia, pomagający uwolnić się nam od fałszywych wartości świata i otworzyć się na prawdziwe dobra, teraźniejsze i przyszłe – zakończył je wezwaniem: „Drodzy Bracia i Siostry, wzywajmy Maryję Pannę, Błogosławioną z samej swej istoty, prosząc Ją o siłę w szukaniu Pana i w nieustannym postępowaniu za Nim z radością drogą Błogosławieństw”. Tym samym związał wzywanie Maryi jako Błogosławionej z drogą do osiągnięcia prawdziwego szczęścia, jaką wskazał nam Jezus Chrystus w swoim nauczaniu na wzgórzu nad Jeziorem Galilejskim – co tak skrupulatnie zapisał św. Mateusz w rozdziale piątym swojej Ewangelii.
Wiele lat wcześniej intuicją tą kierował się o. Alfons Józef Kolbe (rodzony brat i zakonny współbrat wielkiego Świętego – Ojca Maksymiliana Marii Kolbego). W pierwszych latach swojego kapłaństwa (w roku 1925) o. Alfons pragnął, aby wierni w Poznaniu „przygotowali się duszą i sercem do bezsprzecznie najmilszej samej Matce Bożej uroczystości Niepokalanego Poczęcia”. Chciał, aby podczas owych modłów i rozważań Niepokalana jawiła się „w blasku nie tyle potężnego majestatu swego, jak raczej w przedziwnej, serdecznej, matczynej, bezgranicznej swej dobroci”, wzbudzając w sercach wiernych „wciąż nowe i nowe uczucia miłości i przywiązania, i czci, i ufności…”, a w ich umysłach „coraz lepsze i większe pojmowanie Serca Maryi”. Dlatego zaproponował rzeszom poznańskich rycerzy Niepokalanej rozważania nowennowe na podstawie Ośmiu Błogosławieństw.

„Błogosławiona” – wezwanie do wysławiania Na początek zwróćmy jednak uwagę na pewną trudność, wynikającą z polskiego tłumaczenia Nowego Testamentu. Mamy w nim kilka odniesień do  Maryi, jednakowoż nazwanej „błogosławioną”, którym w wersji oryginalnej odpowiadają różne terminy greckie. Zarówno w cytowanym pozdrowieniu anielskim (Łk 1,28), jak i w słowach witającej Elżbiety (Łk 1,42) dostrzegamy imiesłów eulogēmenē. W nim ukryte są dwa słówka: eu- i logos. Wskazują one na „dobre słowo”, „dobre mówienie”, „wysławianie”, „chwalenie”. Odpowiednio w tradycyjnym języku Kościoła rzymskokatolickiego zostały przetłumaczone: Benedicta od bene-dicere.
Choć dla wielu taki zabieg może się wydawać bez większego znaczenia (wszak anioł Gabriel i Elżbieta nie przemawiali do Maryi po grecku czy łacinie), to jednak dla naszej maryjnej duchowości są istotne. Mówią one o konieczności dobrego mówienia o Matce Chrystusa. Wręcz wysławiania.
Zresztą i polskie sformułowanie „Błogo-sławiona” wskazuje na „błogość” mówienia o Niej i „pełne dobra” zwracanie się do Niej. Ciekawostką jest, że do XVI wieku w tłumaczeniach spotykamy dwie formy: „bogo-sławiony” i „błogo-sławiony”. W naszym pierwszym hymnie Bogurodzica znajdujemy ich oddźwięk teologiczny: „Bogiem sławiena” – zespalający staropolskie wyrażenie dobra
z odniesieniem do Boga.

Ten i inne teksty czytaj dzięki prenumeracie

Zajrzyj do nas na FB