Listy od Czytelników

Podziękowania Najświętszej Maryi Pannie, św. Maksymilianowi i naszym świętym Orędownikom

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów wraz z Redakcją „Rycerza Niepokalanej” pragną podziękować Księżom Proboszczom za zaproszenie i możliwość promocji naszego miesięcznika w swoich parafiach. Gościli nas:

Ks. Proboszcz Daniel Gliński, par. pw. św. Anny w Jelonkach,

Ks. Proboszcz Eugeniusz Derdziuk, par. pw. Nawiedzenia NMP w Krasnobrodzie,

Ks. Proboszcz Karol Tomczak MS, par. pw. Matki Bożej Saletyńskiej w Warszawie,

Ks. Proboszcz Wiesław Szewczyk, par. pw. Świętej Rodziny w Warszawie,

Ks. Proboszcz Jakub Rozum, par. pw. Imienia Najświętszej Maryi Panny w Olszynach.

Jeszcze raz dziękujemy za zaproszenie i ogromną życzliwość. Bóg zapłać!

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Chcę podziękować Panu Jezusowi  oraz Matce Bożej Niepokalanej, że po raz kolejny okazali nam łaskę i uzdrowili, i chronili przed strasznymi konsekwencjami zarażenia się koronawirusem. Było bardzo ciężko, byliśmy sami w dwóch domach i trzeba było jeździć pomiędzy nimi. Pomagali nam syn oraz szwagierki. Przygotowali jedzenie. Spotkaliśmy też dobrych lekarzy, którzy nie bali się, że się zarażą
i nas zbadali. Sami zdobyliśmy leki i nie było potrzeby jechać do szpitala. Wiem, że to wszystko zawdzięczamy opiece Pana Jezusa i Jego Matki Niepokalanej. To oni posłali do nas dobrych ludzi i pokazywali rozwiązania. Za to wszystko Bogu niech będą dzięki!

TATA KRZYSZTOF

Niepokalana Matko nasza, pragniemy podziękować za Twoje wstawiennictwo u Syna w sprawie mieszkania. Najpierw (połowa roku 2019) musieliśmy sprzedać mieszkanie rodziców w miejscowości, w której mieszkali od 50 lat, dzięki pomocy Nowenny Pompejańskiej (o sprzedaż
i kupno mieszkania); po pół roku sprzedaliśmy, ale za niską cenę. Następnie szukaliśmy mieszkania dla rodziców w innym województwie, niedaleko nas; niestety było bardzo drogie (grudzień 2019). Perspektywa kredytu na złotą jesień życia spędzała sen z powiek. Zajęło nam to kolejne pół roku i kolejne dwie Nowenny Pompejańskie – kierowane tym razem do Matki Bożej o uwolnienie dusz czyśćcowych. Dzięki namowie rodziców na wstąpienie do Rycerstwa Niepokalanej, Matka Boża w cudowny sposób wyprosiła u swojego Syna szybką spłatę kredytu, z ludzkiego punktu widzenia niemożliwe stało się możliwe. Pragniemy podziękować Matce Bożej za ratowanie zdrowia rodziców: dwa przedzawały, upadek z drabiny, dwa razy COVID u całej rodziny. Wreszcie praca dla Anny w tym roku, bez konieczności szczepienia, za wstawiennictwem s. Róży Niewęgłowskiej. Jesteśmy rycerzami Niepokalanej. Mimo iż doświadczamy różnych sytuacji, Matka Boża w „ostatniej chwili” ratuje nas, czujemy obecność Jej i św. Józefa.

WDZIĘCZNA RODZINA RYCERZY

Jestem rycerką Niepokalanej i postanowiłam odmówić za wszystkie dzieci mojego rodzeństwa – brata i siostry (piątka dzieci) – Nowenny Pompejańskie. Jednak w międzyczasie sytuacja w mojej pracy bardzo się skomplikowała. Zdecydowałam, że kiedy skończę odmawiać nowennę za mojego bratanka, zrobię przerwę w tym postanowieniu i modlić się będę o nową pracę,
której bardzo potrzebowałam i której zaczęłam szukać. Jednocześnie modliłam się do NMP, mojego Anioła Stróża, św. Józefa i św. Judy Tadeusza o pomoc. Jestem bardzo wdzięczna Matce Bożej, bo zanim skończyłam nowennę za Bartusia, udało mi się znaleźć nową pracę, w dodatku przy alei Prymasa Tysiąclecia, co jest dla mnie szczególnie miłe i uspokaja wszelkie obawy przed nowym. Teraz jestem już na wypowiedzeniu, czekam z wdzięcznością na rozpoczęcie nowej pracy i odmawiam nowennę za mojego siostrzeńca Jasia.

ANNA

Szczęść Boże! Chciałbym podziękować Matce Bożej Niepokalanej i Panu Jezusowi Miłosiernemu za wszelkie łaski, które otrzymaliśmy. Mam 31 lat. Jakiś czas temu zachorowałem na COVID-19. Okrutna choroba odcisnęła spore piętno na moim zdrowiu, jednak dzięki Opatrzności Bożej obyło się bez poważnych komplikacji i wyszedłem z tego bez szwanku. W tym samym czasie koronawirus dotknął również moją babcię Eugenię. Duszności, wysoka gorączka, omdlenia spowodowały, że nie była w stanie sama uporać się z wrogiem. Konieczna była hospitalizacja i tlenoterapia. Modliliśmy się w tym czasie gorąco modlitwą różańcową, Koronką do Miłosierdzia Bożego, a także za wstawiennictwem Świętych: Jana Pawła II, Ojca Maksymiliana i Józefa o uzdrowienie dla kochanej Babci. Nasze prośby zostały wysłuchane i ze stanu ciężkiego, z niepewnymi rokowaniami, wyszła bez uszczerbku i wróciła do pełnej sprawności. Matuchna kochana wielokrotnie otaczała mnie i naszą rodzinę swym płaszczem ochronnym, zwłaszcza podczas dwóch wydarzeń, gdy cudownie ocaliła mi życie. Obiecałem, że gdy już wszystko się unormuje, złożę podziękowanie na łamach „Rycerza Niepokalanej”, co też teraz czynię.

WDZIĘCZNY CZYTELNIK MARCIN

Chciałam dać świadectwo, jakich cudów dokonał Sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec w moim życiu.
1) Przez moje niedopatrzenie, niedokładne czytanie listów urzędowych nabawiłam się ogromnego jak dla mnie długu (ok. 30 tys.). Nie mogłam w to uwierzyć, ale po rozpatrzeniu wszystkich dokumentów niestety okazało się, że muszę tę sumę zwrócić. Pisałam odwołania, bez skutku. Rozmawiałam z prawnikiem, który powiedział, że nie ma wyjścia z tej sytuacji i nie ma żadnej możliwości, żeby ten dług mi darowali. Płakałam i wiedziałam, że muszę tylko prosić o rozłożenie na raty i spłacić dług w całości. Wtedy zaczęłam modlić się za wstawiennictwem o. Wenantego, obiecałam mu, że jeśli mi pomoże z tym długiem, napiszę o tym do „Rycerza Niepokalanej” i pojadę do jego grobu, aby podziękować mu osobiście. Stał się cud. Długu nie ma.
Nie mogłam uwierzyć. Wiedziałam, że to on załatwił. Jednak nie dotrzymałam obietnicy i nie podziękowałam. Myślałam: „A może to nie cud, może to tak jakoś samo zniknęło…”.
2) Mając 51 lat, rozpoczęłam studia licencjackie. Przerwa w nauce bardzo długa, mózg już nie ten sam, nic mi nie szło, nic nie mogłam zapamiętać, nie umiałam obsługiwać tak dobrze komputera. Wiedziałam, że absolutnie nie dam rady, cały czas z tyłu za koleżankami, praca ledwo jakaś napisana, po terminie, zaległości się nawarstwiały… Poprosiłam o. Wenantego o pomoc. Jemu tak dobrze szła nauka i tak chętnie pomagał kolegom w nauce. Studia, o dziwo, ukończyłam z oceną bardzo dobrą. Cud. Miałam podziękować, jak obiecałam… i znów zapomniałam… albo już to nie było takie ważne dla mnie: „O. Wenanty załatwił i fajnie”.
3) Przedwczoraj wracałam z pracy, bardzo zmęczona, pracuję w szpitalu na oddziale COVID-owym, po dyżurach jestem zupełnie bez sił, wykończona, byle tylko dotrzeć do domu i rzucić się do łóżka. W połowie drogi do domu zapaliła mi się w samochodzie kontrolka silnika, a samochód zaczął tracić moc. Zjechałam na stację benzynową z prośbą o pomoc. Pan powiedział, że to poważna sprawa i koniecznie do mechanika. Myślałam, że już nie dojadę do domu. Jakoś, z piszczącą kontrolką, silnik prawie bez mocy, dotoczyłam się do domu. Zostawiłam samochód w garażu, żeby o świcie zaprowadzić go do mechanika.
Myślałam, skąd zamówić lawetę. Pomyślałam o o. Wenantym, ale było mi strasznie głupio, bo nie dotrzymałam obietnicy już dwa razy. W końcu odważyłam się i mówię: „Ojcze Wenanty, wiesz, jak bardzo potrzebuję tego samochodu, jak bardzo jestem zmęczona i ciągle mam mało pieniędzy, a tu jeszcze taki wydatek, proszę, napraw mi go dziś w nocy. Ja już naprawdę nie zwątpię,
że to cud od ciebie, i podziękuję ci tak, jak obiecałam”. Rano weszłam do garażu – samochód naprawiony. Jeździ super, jakby nic się nie stało. Dziękuję, ojcze Wenanty! To pierwsza część podziękowania, a teraz sprawdzę, jak dojechać do Kalwarii Pacławskiej na twój grób. Mieszkam pod Łodzią, więc kawałek drogi przede mną.

IWONA

Chciałam z całego serca podziękować Maryi Niepokalanej i św. Ojcu Maksymilianowi Kolbemu za wszystkie otrzymane łaski. Także innym Świętym, do których się zwracałam o wstawiennictwo i łaskę udanej operacji i zdrowia dla siostry oraz łaskę opieki nad synem. Wszystko, o co prosiłam, otrzymałam. Dziękuję Ci, Maryjo Niepokalana, i proszę o dalszą opiekę, zdrowie dla syna, męża i dla mnie.

WDZIĘCZNA RYCERKA

Pragnę podziękować Matce Niepokalanej i Jezusowi Miłosiernemu za pomoc i opiekę nad całą moją rodziną oraz za orędownictwo Sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca, którego prosiłam o pomoc w opiece nad zwierzętami w naszym gospodarstwie.

STAŁA CZYTELNICZKA ZOFIA ■