Listy od Czytelników

Podziękowania Najświętszej Maryi Pannie, św. Maksymilianowi i naszym świętym Orędownikom

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów wraz z Redakcją „Rycerza Niepokalanej” pragną podziękować Księżom Proboszczom za zaproszenie i możliwość promocji naszego miesięcznika w swoich parafiach. Gościli nas:

Ks. Proboszcz Józef Juźków,
par. pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Rosochatej,

Ks. Proboszcz Michał Kostecki,
par. pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kcyni.

Jeszcze raz dziękujemy za zaproszenie i ogromną życzliwość. Bóg zapłać!

Chciałam złożyć Matce Najświętszej podziękowanie, a nawet świadectwo, za cud, który jest Jej dziełem. Na początku ubiegłego roku postanowiliśmy z mężem, że przeprowadzimy remont w naszym mieszkaniu. Wymiana pieca, ocieplenie, obniżenie sufitu, malowanie. Mąż nie był skłonny do tego remontu. Stało się tak. Pod koniec marca zachorowaliśmy na COVID. Przeszliśmy go bardzo ciężko. Mieszkamy z mężem sami. Mamy dwójkę dzieci, które z nami już nie mieszkają. Chętnie pomagali, ale piec c.o. mieliśmy w kuchni, więc żeby się nie zarazić, nie mogli nam pomóc. Resztkami sił paliłam w piecu. To nas utwierdziło, że remont jest konieczny, ale po chorobie byliśmy w kiepskim stanie, bez sił i jakiejkolwiek motywacji. Dzieci wszystkim się zajęły, zamówiły fachowców. Nas jednak to wszystko przerażało ze względu na stan zdrowia.
Jestem osobą wierzącą, więc prosiłam, kogo tylko mogłam, o pomoc, o modlitwę w naszej sprawie. Sama oddałam Matce Najświętszej, Miłosierdziu Bożemu, św. Jó-
zefowi, św. Ricie, św. Janowi Pawłowi II,
wielu innym te nasze remonty. Złożyłam w Ich ręce wszystko, nawet pieniądze, które posiadaliśmy. Złożyłam obietnicę, że jeśli damy radę, to podziękuję w „Rycerzu Niepokalanej”. „Rycerza” prenumeruję od 20 lat. W jednym z numerów pewna pani pisała swoje świadectwo, jak Matka Boża pomogła jej w otrzymaniu mieszkania. I ja tak samo zrobiłam. Napisałam karteczkę z prośbą o pomoc w naszych remontach i jeszcze dodałam, że prosiłabym o samochód dla męża. Tę kartkę
włożyłam za obraz Matki Bożej Dobrej Rady, wiszący nad naszym łóżkiem. Czułam to i wiedziałam, że Matka Boża opiekuje się nami i wszystko prowadzi. Pewnego razu wieczorem uklękłam do pacierza i dziękowałam Matce Bożej za Jej dobroć, za opiekę i cud przeprowadzenia tych remontów, i mówię: „Mateńko, z tym samochodem dla męża chyba nie wyjdzie, bo już nam pieniążków nie starczy”. Jakież było moje zdziwienie za kilka dni! Pojechaliśmy z mężem samochodem do urzędu rozliczyć dotację. Wychodzimy z urzędu, a nasz samochód, który stał na parkingu, był uszkodzony. Kierowca drugiego samochodu wjeżdżał na posesję gminy i uszkodził mocno nasze auto. Bardzo się zdenerwowaliśmy, bo tu takie wydatki, a jeszcze samochód do remontu. Jednak, gdy emocje opadły, widziałam w tym wolę Bożą i Jego działanie. Okazało się, że odszkodowanie dostaliśmy tak duże, że starczyło na zakup nowego samochodu dla męża. Dobroć Pana Boga nie ma granic. Jako dowód dołączam kartkę, którą włożyłam za obraz Matki Bożej.
Z czcią i pokorą serca dziękuję Dobremu Bogu za przyczyną Matki Bożej, św. Józefa, św. Rity, św. Jana Pawła II i wszystkich Świętych za Jego dobroć, błogosławieństwo, za wszystkich dobrych ludzi, których spotkaliśmy i którzy nam pomogli.

RYCERKA EWA

Pragnę podziękować Matce Najświętszej za przyczyną Sł. Bożego o. Wenantego Katarzyńca i św. Rafała Kalinowskiego za opiekę i pomoc w rozwiązaniu trudnych spraw rodzinnych. Proszę o dalszą opiekę.

KRYSTYNA

Za pośrednictwem „Rycerza Niepokalanej” pragnę podziękować św. Ojcu Maksymilianowi. Jestem rycerką od lat 80.; w roku 1979 złożyłam przyrzeczenie, o które prosił Ojciec Święty Jan Paweł II, i do tej pory nie używam alkoholu pod żadną postacią. Św. Ojciec Maksymilian od tej pory wysłuchuje moich próśb
i błagań. Prosiłam o nawrócenie i spowiedź dla mojego taty oraz o zdrowie dla mnie. Zostałam wysłuchana. Tato pojednał się z Bogiem, a ja wyzdrowiałam. Mąż zachorował na chorobę nowotworową. Jest po czterech operacjach. Był umierający. Prosiłam św. Ojca Kolbego oraz
św. Charbela, św. Ritę i moją patronkę, Maryję Niepokalaną, i zostałam wysłuchana. Mąż został uzdrowiony. Jest pod kontrolą onkologiczną. Cieszymy się tą łaską i proszę nadal moich Świętych o dalsze wsparcie. Obiecałam, że napiszę do „Rycerza Niepokalanej” i teraz dzielę się tym wszystkim z Czytelnikami.

WIERNA CZCICIELKA
ŚW. OJCA MAKSYMILIANA
I ŚW. CHARBELA

Pragnę wypełnić obietnicę daną Najświętszej Niepokalanej Panience i podziękować na łamach „Rycerza Niepokalanej” za uratowanie życia mojemu synowi Patrykowi, którego Ona uratowała przed zamarznięciem w dniu 3 października 2015 roku. Był to jedyny dzień w tym okresie, gdzie w nocy temperatura była ujemna. Gdy został znaleziony w nocy i przewieziony do szpitala w Warszawie, lekarze stwierdzili krytyczny stan wyziębienia organizmu. Najświętsza Panienka czuwała nad nim. Został znaleziony przez policję całkiem przypadkiem, gdyż jak stwierdzili, nigdy nie kontrolują tamtego terenu. Pozwolę sobie więc na łamach „Rycerza” podziękować również tym Policjantom.
Dziękuję również za uratowanie życia syna po raz drugi, tym razem z kolizji drogowej. Syn prowadził samochód w nocy
i rozbił się, dachując. Samochód spłonął doszczętnie. Ocalał jedynie syn i obrazek Matki Bożej Dobrej Drogi, który został
w samochodzie, gdyż zapomniałem go powiesić na szczycie góry Skrzyczne jako wotum dziękczynne za zdobycie z synem 28 najwyższych szczytów gór Polski. Z takiej katastrofy tylko Niepokalana mogła go uratować. Przyczyną obydwu zdarzeń był alkohol. Z całego serca dziękuję Niepokalanej za dar jego życia. Powierzam go dozgonnie Jej opiece oraz proszę o modlitwę w jego intencji, żeby Przenajświętsza Panienka dała mu siłę do przezwyciężenia jego problemów.

WDZIĘCZNI TATA I MAMA

Pragnę podziękować Bożej Opatrzności, Matce Bożej Niepokalanej, św. Krzysztofowi za ocalenie z poważnego wypadku naszego syna Krzysztofa, który jest księdzem. Jadąc wieczorem ze spowiedzi z sąsiedniej parafii, uderzył w dużego łosia. Samochód został rozbity, zwierzę w rowie, a on wyszedł cały
i zdrowy. To był cud. Dziękuję także Matce Bożej Niepokalanej, której figurę mamy w naszym ogródku, za ocalenie naszego domu od pożaru. Po południu wyszłam
w pole obierać warzywa. Mąż chciał iść ze mną do pomocy, ale powiedziałam, by został w domu. W pewnym momencie coś trzasnęło w zamrażarce i zaczęła się palić. Obok był wieszak z ubraniami, bojler okryty styropianem, a na ścianie plastiko­we kwiaty. Gdyby w domu nikogo nie było, nie mielibyśmy już domu. Moja synowa Jolanta ciężko chorowała na nieuleczalną chorobę przez dwa i pół roku. Ostatnie miesiące była w szpitalu i bardzo cierpiała. Ze względu na wirusa nie można było jej odwiedzić. Z całą rodziną odmawialiśmy za nią Różaniec. Prosiliśmy Matkę Bożą o zdrowie. Lecz niezbadane są wyroki Bożej Opatrzności. Martwiłam się, żeby ksiądz zdążył z posługą kapłańską. Tuż przed jej śmiercią tak się stało. Pozwolono także jej mężowi, aby mógł ją zobaczyć. Niestety umarła. Smutno, ale już nie cierpi, jest u Pana Jezusa.
Za wszystko dziękujemy Panu Bogu, księżom i wszystkim, którzy nam pomagali,
a także z nami się modlili.

Lucyna ■